piątek, 26 lipca 2013

Najlepsze drogeryjne odżywki do włosów.

Heej :D
Dziś będzie post o łatwo dostępnych i dobrych odżywkach do włosów. Myślę, że ameryki tu nie odkryję, bo te odżywki polecał już chyba kazdy. Dołączę tu jednak moją opinię, tak są świetne! :D
Wszystkie są tak samo dobre, tylko spełniają troszkę inne zadanie.
Często nie chce nam się zamawiać produktów przez internet, dodatkowo płacić za przesyłke, martwić się o uczciwość sprzedawcy czy specjalnie się trudzić żeby znaleźć dobrą odżywkę. Dziś przedstawię wam trzy produkty, które spokojnie wchodząc do zwykłej drogerii możecie wrzucić do koszyczka nie martwiąc się czy będzie to kolejny bubel zalegający w łazience. No bo kto nie lubi sobie na szybko poprawić humoru małymi zakupami np. w rossmannie :)



Zacznę od odżywek do spłukiwania.

1. Garnier Ultra Doux odżywka do włosów suchych i zniszczonych awokado i masło karite.



Odżywka jest już kultowym produktem jeżeli chodzi o tą kategorię kosmetyków ;)
Myślę, że jej sekretem jest olej palmowy w składzie, który pięknie wygładza włosy większości użytkowniczek. W sumie nie wiem co o niej napisać. Fajna codzienna odżywka o pięknym zapachu. Spełnia swoje zadanie, włosy są po niej bardzo mięciutkie i dobrze się układają, bo są dociążone. Jej cena to ok.
 8 zł. Jedynym jej minusem jest opakowanie, które ciężko otworzyć. Dodatkowo, kiedy produkt nam się kończy opakowanie zasysa się do środka i nie chce ustać na miejscu ;)

2. Nivea Long Repair Odżywka do włosów długich.



Osobiście wolę ją od odżywki garniera, ale to już kwestia gustu. Mam wrażenie, że i nawilża włosy, wygładza je i zabezpiecza dzięki zawartości silikonu. Kosztuje podobnie w granicach 8 zł. Nie polecałabym używać jednak tylko jej bo może przy dłuższym stosowaniu trochę obciążać włosy.

Pytanie do was: Z tego co widziałam wszystkie odżywki nivea mają podobne składy typu silikon, olejek, keratyna lub jakiś ekstrakt. Zastanwiam się czy wszystkie się sprawują tak samo dobrze, bo chętnie bym wypróbowała inną.

Ostatnia odżywka będzie bez spłukiwania. Mam wrażenie, że jest jak zwykła odżywka do spłukiwania tylko jest baaardzo rozwodniona dzięki czemu można ją stosować na umyte włosy bez obawy o przeciążenie.

3. Joanna Naturia Miód i Cyrtyna odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych.



Długo nie wierzyłam w moc tej odżywki. Byłam pewna, że to taki kolejny produkt bez sensu, bo za dużo go obciąza, za mało nic nie daje. Jestem chora na tego typu produkty, które nic nie dają, więc staram się takie potencjalne omijać szerokim łukiem. Tą odżywke jednak zakupiła moja koleżanka Kinia i bardzo ją chwaliła, więc kiedyś będąc na zakupach w końcu przekonałam się i ją kupiłam. Czego stała się dla mnie jedną z najlepszych odżywek? Chodzi o to, że włosy się po nie fantastycznie układają. Używam jej często do gniecienia loków na pierwszy dzień na mokro i do odświeżenia na drugi dzień na sucho. W obu przypadkach sprawdza się rewelacyjnie. Nawet na włosach nieokreślonych mających swoje humory takich jak moje nada im ładnego charakteru i będziemy mogły się pokazać ludziom :D Mam wrażenie, że wpływa też dobroczynnie na włosy, więc kolejny plus. Jest do tego bardzo tania, jej cena to ok. 5 zł.
Mogą się pojawić pytania o to czy rozjaśnia włosy, bo jest z miodem i cytryną. U mnie nic takiego nie wystąpiło, Kinia też mi nic nie meldowała, więc raczej nie ma szans ;)


Teraz tylko chciałam się jeszcze z wami podzielić profesjonalizmem sklepu Minti Shop
Ostatnio zamawiałam tam podkład, bo wychodzi nawet z przesyłką dużo taniej niż normalnie w sklepie.
Jednak po złożeniu zamówienia okazało się, że omyłkowo zaznaczyli, że podkład jest na magazynie mimo iż go nie było, więc musiałam na niego poczekać coś ponad tydzień. Kontakt mailowy z obsługą sklepu jest super, więc spokojnie sobie czekałam. Kiedy dostałam paczkę okazało się, że są w niej dwa nadprogramowe produkty.


                      


To są naprawde pierdółki a tak cieszą :D Różu akurat nie miałam a zastanawiałam sie nad takim połyskującym żeby zastąpić rozświetlacz. Ten jest z firmy W7 i z tego co czytałam jest to oryginalna wielkość tylko bez pudełeczka i pędzelka co mi jakoś szczególnie nie przeszkadza zważając na to, że produkt na policzkach wygląda po prostu cudnie. Tak samo w przypadku błyszczyka. Chciałam go w sumie odrazu wyrzucić, bo takie miniaturki kojarzą mi się z tandetą dodawaną czasem do gazet. Jak zobaczyłam napis Sleek to się jeszcze wstrzymałam i myślę ok nałoże i zobaczymy. Ten błyszczyk jest extra. Trzyma się spokojnie ponad 2 godziny i nie klei się przy tym. Daje ładny naturalny efekt na ustach bez drobinek. Jakby występował w dużym opakowaniu chętnie bym sobie kupiła. Polecam wam sklep Minti Shop, bo naprawdę dobrze traktują swoich klientów a ja dziękuję za dodatkowe kosmetyki w moim zbiorze :D

Pozdrawiam was :)

czwartek, 18 lipca 2013

Bronzer Astor - Recenzja


Czeeeść! :)
Dziś chciałabym wam zrecenzować swój pierwszy bronzer. Zapewne pamiętacie, że dorwałam go na przecenie - 40% w Rossmannie. Obiecałam wam wtedy więcej słów o nim w przyszłości i oto nadszedł ten moment :D Nie używam go codziennie dlatego tak długo mi zajęło wyrobienie sobie o nim opini. No więc zaczynajmy :)

Z danych technicznych, bronzer można dostać we wszystkich drogeriach z szafami firmy Astor. Jego pojemność to 7,65 g (trochę dziwna). Do opakowania dołączony jest pędzelek i mamy wbudowane lusterko. Jego standardowa cena to ok. 35 zł.































Jest on jak widzicie mozaiką czterech kolorków, które osobno prezentują się tak:


Różnica niby jest widoczna, ale próbowałam nakładać go mieszając różne kolory i na policzku nie ma tej różnicy.


Produkt bardzo ładnie się rozciera dając nam (moim zdaniem) dosyć naturalny efekt. Niestety ma w sobie troszkę pomarańczu, więc musicie się przed jego kupnem zastanowić czy będzie taki cieplejszy efekt odpowiadał waszej karnacji. Przez to, że łatwo go rozetrzeć łatwo go również ZEtrzeć ;) No ale coś za coś. Kiedy mam go na sobie staram się po prostu nie dotykać jakoś namiętnie swojej twarzy :D

przed i po

przed i po

Mój "genialnej" jakości aparat oczywiście nie chciał współpracować i nie odzwierciedlił dokładnego wyglądu na skórze. Pomimo tego, że nałożyłam go w dosyć dużej ilości no ale, złośliwość rzeczy 
martwych :P

Poświęce się i dodam wam zdjęcie wycieczkowe, które odkopałam. Wyszłam paskudnie, ale przynajmniej pokażę wam jak wygląda konturowanie wykonane tym produktem.

Tutaj widać, że rzuca się w oczy i nie jest to wina tego, że jest go za dużo tylko po prostu jego koloru. Nie zakochałam się jakość specjalnie w tym produkcie.
Może gdybym miała troszkę cieplejszą karnację wyglądałby lepiej.
Używam go tylko na jakieś większe wyjścia i ewentualnie odrobina na co dzień w celu ożywienia twarzy. Nie wygląda źle, ale jednak go widać a mi nie do końca o to chodziło. 


Jest to jednak recenzja pozytywna. Produkt spełnia swoje zadanie. Po prostu mi osobiście niezbyt przypadł do gustu ponieważ z wiekiem coraz gorzej czuje sie w bardzo widocznym makijażu :D O ile oczy bardzo lubię podkreślać to właśnie do bronzera czy różu póki co ciężko mi się przekonać. Albo jeszcze nie trafiłam na "swój" produkt w tej kwestii. 

Ocencie same czy będzie do was pasował. Myślę, że zdjęcia w miare obiektywnie oddają jego wygląd. 




To by było chyba na tyle. Jeżeli macie jakieś pytania lub uwagi, proszę piszcie śmiało :) 
Pozdrawiam was ;*

sobota, 13 lipca 2013

Batiste wreszcie stacjonarnie w Polsce !

Witam was dziewczynki! :)
Przynoszę dziś radosną nowinę! Słynny suchy szampon batiste do tej pory dostępny tylko w drogeriach internetowych lub na allegro jest już do kupienia stacjonarnie w drogerii marionnaud :) Można tam kupić również kosmetyki firmy The Balm na które wiem, że niektóre z was polują ;) Szampony są w normalnych cenach internetowych, więc zaoszczędzamy na przesyłce. Ja swój kupiłam za 7,90 zł i ma on pojemność     50 ml.













Wzięłam na spróbowanie wersję mniejszą która była dostępna tylko o zapachu wiśni i kwiatowym. Po chwili euforii zauważyłam, że nie ma najsłynniejszego Tropical. Pani ekspedientka jednak przyznała się, że zagarnęła wszystkie dla siebie ;D W dużych pojemnościach są dostępne wszystkie wersje nawet te dla brunetek. Mój pachnie bardzo ładnie jednak jest to bardziej cukierek wiśniowy niż wiśnia zerwana prosto z drzewa ;) Przejdźmy teraz do jego działania. Od początku byłam sceptycznie nastawiona do suchych szamponów. Jeżeli chcemy odświeżyć włosy to po prostu je myjemy. Natomiast w podróży byłam przekonana, że musi to być świetna sprawa. Pomimo mojego negatywnego nastawienia do tych produktów nie mogłam wyjść bez niego ze sklepu no same rozumiecie ;D Niestety miałam rację. Produkt sam w sobie może i jest dobry, ale ja go nie potrzebuję. Myję włosy wieczorem, więc nie ma szans, że rano zaśpię. Uważam, że w mojej kosmetyczce jest to produkt zbędny, ale post miał być raczej informacyjny, bo wiem, że bardzo dużo dziewczyn nie wyobraża sobie bez niego życia. 

Teraz chciałam was jeszcze poinformować, że jeżeli już wybierzecie się do marionnaud po ten produkt na pewno zwrócicie uwagę na reszte ich asortymentu. Ostrzegam was przed ich firmowymi produktami. Zarówno ja i moja mama jesteśmy tego samego zdania, że nie są za dobre. Dla przykładu lakier do paznokci który kosztował 19 zł a dla mnie nadaje się tylko do śmieci. Nie da się nim malować a jak już się przemęczymy to na drugi dzień już pojawiają się odpryski (!) Nawet z najtańszymi lakierami nie miałam takich problemów, nie polecam!






Pozdrawiam was i mam nadzieję, że ucieszycie się z dostępności batiste w Polsce :) Opłacało się wykazać ...


                ... cierpliwością ;)

sobota, 29 czerwca 2013

Joanna - Krem podkreślający loki + mini haul

Hej :)
Ostatnio jakoś nie miałam weny do pisania ani pomysłów na posty. Dziś jednak przychodzę do was z recenzją produktu który może okazać się dla was przydatny :) Wszystkie wiemy jak ważne jest dla nas to żeby nasz makijaż czy fryzura wytrzymały tyle ile tego potrzebujemy. Sprawa dotyczy się zwłaszcza większych imprez typu wesele. Jeżeli układacie włosy w domu nawet na wyjście do szkoły czy do pracy na pewno wiecie jak ciężko jest utrwalić loki żeby trwały w niezmienionym stanie od momentu ułożenia.
Dziś pokażę wam produkt który jest naprawdę godny uwagi w tej kwestii.


Joanna ma według mnie (i nie tylko) najlepsze produkty do stylizacji włosów. Ten krem jest dla mnie idealny, postaram się wymienić jego zalety w jakiś w miarę przejrzysty sposób ;)

1. Zacznę może od tego, że pięknie podkreśla nasze loczki. Wyglądają w dokładnie taki sam sposób jak te na obrazku. Pięknie błyszczą i kształt jest uwydatniony.

2. NIC nie jest w stanie tak utrwalić u mnie loków. Moje włosy są bardziej w stronę prostych i kompletnie się nie trzymają pokręcone, zwłaszcza jeżeli użyje prostownicy do ich ułożenia. Żaden lakier, żaden żel nic tylko to. 

3. Jak widzicie jego moc to 3 na 5 i jest idealna. Krem ma świetną konsystencję, bo z pozoru jest gęsty i ciężki, ale gdy rozetrzemy go w dłoniach robi się bardziej wodnisty. Ciężko jest z nim przesadzić i nie skleja włosów. Chyba, że nałożymy go prosto z tubki nie rozcierając w dłoniach.


4. Ma przyjemny zapach. Nie jest to nic konkretnego, ale mi odpowiada.

5. No i oczywiście cena. Zależy gdzie go kupujecie, ale jest poniżej 10 zł.

No i jeszcze obietnice producenta:


... i skład: 


Reasumując, BARDZO polecam ten produkt. Dla mnie nie ma nic lepszego jeżeli chodzi o loczki :)

No i jeszcze pochwalę się mini zakupami. Wreszcie złożyłam zamówienie w Minti Shopie do którego zbierałam się już długo. Zamówiłam olej kokosowy rafinowany i paletkę sleeka. Au naturel powinnam już teoretycznie mieć u siebie w zbiorach. Zamówiłam ją już kiedyś jednak dostałam omyłkowo paletke oh so special, która nie do końca mi się podoba. Nie odsyłałam jej już jednak. Teraz mam po prostu dwie :) No i jeszcze nowość biovaxu, którą baaardzo chciałam wypróbować. Wczoraj byłam przed koncertem 
w Super-Pharm i skusiłyśmy się z Kinią na promocję tych masek. Ona wzięła keratyna+jedwab, a ja nową wersję z trzema olejkami, ponieważ jestem zachwyona po pierwszej aplikacji 
oleju kokosowego :D 




Czyż nie jest piękna?


No i jeszcze coś z cyklu "ciężkie życie żółwia":

"Przeszkadzasz tej lampie mnie grzać, odejdź"

Na koniec oczywiście Guano Apes, cudowni na żywo :D


Pozdrawiam was kochane ;*

piątek, 21 czerwca 2013

Jestem na dnie - Projekt denko nr 3

Cześć dziewczynki! :)
Nie było mnie chwile, bo bawiłam się z moją genialną klasą na wycieczce :). Wracam jednak do rzeczywistości i dziś mam dla was projekt denko. Robię go trochę z przymusu, bo już mi się wysypywały rzeczy z denkowej torby :D 
Właśnie, wolicie duże denka a w większych odstępach czasu czy np. takie co miesięczne a małe? 


Zacznijmy od czegoś czego uzbierało mi się oczywiście najwięcej. Bingo! Produkty do włosów :D


1. Alterra Maska do włosów zniszczonych granat i aloes - Świetna maseczka. Uwielbiam jej zapach, cudownie odżywia włosy i czuć, że są nie tylko zmiękczone, ale naprawdę nawilżone. Polecam!

2. Szampon Babydream (sztuk dwie) - Co tu dużo mówić. Swietny szampon codzienny. Nie kosztuje wiele, jest delikatny bez zbędnych syfów. Pozwolił mi odzwyczaić włosy od codziennego mycia.

3. Radical serum witamnowo-ziołowe - Wydaje mi się, że jest to próbka, bo widziałam to serum w rossmannie w znacznie większej pojmności. Ja dostałam je już dawno w takim zestawie produktów Radicala i ten był najsłabyszy. Teoretycznie jest to odżywka bez spłukiwania, ale u mnie się nie sprawdziła. Później zaczęłam dodawać go w większej ilości do odżywki i było już lepiej, ale nie kupię go.

4. Gliss Kur Odżywka bez spłukiwania w sprayu - Bardzo polubiłam tą złotą wersję za zapach i za widoczne zmiękczenie włosków. Wrócę do niej jeszcze kiedyś, ale nie potrzebuję jej jakoś bardzo już teraz.

5. Joanna z apteczki babuni szampon mleko i miód do włosów zniszczonych - Jak coś z SLS to to :)

6. Biovax maseczka do włosów ciemnych  - Moja ulubiona do tej pory. Jednak przyznaję, że już mi się troszkę nudzi i rozglądam się za czymś nowym ;)

7. L'Oreal Professionnel Mythic Oil - Pisałam o nim tutaj. Robi cuda z włosami, naprawdę :)

8. Alterra Olejek do masażu papaja i migdał - Fajny, ale nie będe wydawać niecałych 20 zł na 3 olejowania włosów, bo na tyle mi wystarczył. 

9. Ziaja maska wygładzająca - Świetnaaa. Kupię jescze nie raz. Naprawdę widocznie wygładza włosy, wręcz prostuje je jeżeli wasze włosy mają do tego predyspozycje. Według mnie w tej cenie najlepsza maseczka drogeryjna. 



1. Clinique miniaturka mydełka do cery normalnej w kierunku suchej - Bardzo fajne, ale nie za te pienądze pozatym wydaje mi się, że 1 jest jednak za słaba dla mnie.

2. BeBeauty micelarny  żel do mycia twarzy - Biedronkowa ciekawostka za 5 zł. Makijażu nie zmywa w ogóle, ale fajnie oczyszczał twarz. Narazie do niego nie wrócę, ale jest wart uwagi.

3. Tołpa planet of nauture - Pisałam o nim już pare razy, więc nie będe się powtarzać. Jeżeli macie okazję wypróbujcie, świetny płyn.



Dwa kremy z ziaja med. Niebieskiego nie znoszę i nie polecam. Czerwony jest genialny i godny zainteresowania.


Żel z Isana Med - Bardzo fajny zapach soku multiwitamina :) Żel jak żel wolę nivea jak widać na załączonym obrazku :D No i mój ulubiony dezodorant nivea. Ten rodzaj lubię inne nie są tak dobre.

Chciałam wam jeszcze pokazać bardzo dobry filtr do twarzy i ciała (na wycieczce przetrwał ciężką próbę słoneczną)


Ma bardzo fajny dozownik i konsystencję leciutkiego mleczka. Ma SPF 30 i pomimo tego, że są ooby, które powiedzą, że jest on dosyć niski mi w zupełności wystarczył i jest super, gorąco polecam.

Przepraszam za trochę leniwy styl pisania, ale jest mi tak gorąco, że ciężko mi nawet myśleć :/
Próśba do was: Jaka jest wasza ulubiona odżywka/maska do włosów (może być z trochę wyższej półki). Narazie myślę o Artego a może jeszcze wy mi coś polecicie? Chcę wypróbować coś nowego :)



Jeżeli reggae to wasze klimaty posłuchajcie nowej płyty Mesajaha "Brudna Prawda", bardzo dobra :)

sobota, 15 czerwca 2013

Buble kosmetyczne, czyli czego unikać w drogeriach.

Cześć dziewczyny! :)
Dzisiaj się trochę pożale, ponieważ uzbierało mi się pare produktów przed którymi chciałbym was ostrzec. Posty czy filmiki z bublami są moimi ulubionymi. Właściwie nie wiem czemu. Może dlatego, że wiem czego unikać na zakupach. A może to wynika z mojej natury "człowieka narzekającego na wszystko" :D
Jednak, odkąd śledzę wasze blogi, wizaż i interesuję się tym tematem coraz mniej takich rzeczy ląduje u mnie w łazience, jak widać czasem się zdarzają ;) Zaczynamy!


Jak widzicie najwięcej mam produktów do pielęgnacji włosów, więc może od nich zacznę.


1. Provit Jedwab do włosów w spray'u - Zacznę od tego co mi najbardziej przeskadza, czyli okropnie śmierdzący zapach. Mega chemiczny i nieprzyjemny. Nie chciałabym żeby ktoś czuł z moich włosów taki zapach. Druga sprawa jest taka, że obciąża mi włosy i nic dobrego nie robi w zamian. Ani nie niweluje puszenia się ani nie wygładza tylko wygladają nieświeżo. Okropny produkt :/

2. Joanna Serum na końcówki mleko i miód - Ten produkt nie robi nic. Ani nie zabezpiecza końcówek, ani nie wygładza (a jeśli już to tylko na moment) ani nie odżywia włosów. Jest do wszystkiego i nic nie robi.

3. L'biotica Biovax serum na końcówki A+E - Produkt w próbce tak mi się spodobał, że kupiłam pełne opakowanie. Jednak okazało się, że jest to zwykły jedwab i to kiepskiej jakości. Zapraszam do posta bardziej naświetlającego sprawę tego produktu.

4. Radical Serum witaminowo-ziołowe - Jakoś nie przypadło mi do gustu. Podobne działanie do tego serum z joanny. Trochę lepszy od tamtego, ale wciąż kiepski.

5. L'oreal Total Repair Mask - Nie jestem pewna czy za ładny zapach na włosach jestem w stanie płacić tyle kasy. Ta maska nawet nie zmiękcza jakoś specjalnie włosów nie mówiąc już o jakiejś większej odbudowie.


Teraz coś z cyklu "szukam kremu idealnego"


1. L'oreal Triple Active krem rozświetlający na dzień (Nie mam juz pudełeczka, ale daję link do wizażu żeby było wam go łatwiej rozpoznać) - Rozpaczliwie potrzebowałyśmy kiedyś z mamą jakiegoś kremu na dzień. Padło na L'oreal, bo przecież dobra firma. Jasne, jak chcecie mieć na twarzy uczucie nałożenia na nią foli to będzie idealny. Czegoś tak sztucznego nie miałam w życiu na twarzy. Okropny, nie polecam, strata kasy.

2. Clinique dramatically different moisturizing lotion - Taaa, "dramatically different". Nie wiem co producent miał na myśli z tą jego odmiennością, ale na moje oko taki skład jak to "cudo" ma ponad 50% kremów na świecie. Na początku parafina za nią olej sezamowy. Szału nie ma a cena powala. Na mojej skórze nie zrobił nic.  

3. Ziaja med nawilżający krem na dzień - Ja co do kremu na dzień mam bardzo duże wymagania. Ten nie nawilża, zostawia lepką powłokę na twarzy i o zgrozo buzia się po nim świeci dramatycznie. Odpada.


Teraz kolorówka


1. Lovely kredka do oczu w kolorze brązowym - Pisałam już o niej w tym poście. Znalazłam wtedy dla niej inne zastosowanie. Trafia jednak do bubli, bo kupując kredkę do oczu zamierzamy jej używać na górną powiekę. Do tego się nie sprawdza, więc jej bublem.

2. Wibo Illuminating podkład rozświetlający - Producent chyba pomylił rozświetlenie z tubką brokatu. Ten podkład ma tak dużo świecących drobinek w sobie, że w słońcu wyglądamy jak "zmierzchowe" wampiry. Do tego jest bardzo ciężki. Ma dobre krycie, ale zapycha i bardzo ciężko go zmyć (a brokat zostaje). Do tego najjaśniejszy kolor jest pomarańczowy.


Ostatni produkt to micel z pharmaceris.


1. Pharmaceris nawilżający płyn micelarny do skóry alergicznej - Producent niestety nie pomyślał o tym, że micel oprócz bycia delikatnym powinien również zmywać makijaż. Cena porównywalna do promocyjnej biodermy, więc to mówi samo za siebie. 

No, wyżaliłam się. Dajcie znać jakie są wasze buble wszechczasów i czego nawet nie polecacie mi dotykać na zakupach kosmetycznych. Pozdrawiam ;*



sobota, 8 czerwca 2013

Szukam pomocy czyli haul apteczny

Witam was kochane :)
Dzisiaj zaprzeczę temu co napisałam w poście z zakupami z rossmanna czyli robię haul :D Miało nie być już hauli bo po pierwsze ile można, a po drugie nie mam kasy na kolejne zakupy. Niestety czasem jest tak, że nasza cera, włosy czy skóra robią nam pod górkę. Ja mam problem z tym pierwszym. Dużo czynników może na to wpływać, ale stan mojej skóry pogorszył się ostatnio. Zaniepokoiło mnie to trochę z tego względu, że nadmierne wydzielanie sebum, wiele małych i dużych wyprysków na mojej twarzy są dla mnie nowością. Do tej pory miałam szczęście posiadania skóry normalnej niestety chyba się w końcu zbuntowała. No więc dziś przedstawię wam czym będę ją ratować i prosić żeby się uspokoiła ;)


Poszłam z zamiarem kupienia żelu do mycia twarzy. Nie wystraczał mi już zwykły płyn micelarny tak jak kiedyś. Ciągle czułam, że na tej skórze nadal coś jest i że się przetłuszcza. Będąc w aptece wzięłam mój ulubiony krem na rozszerzone naczynka i krem redukujący trądzik do kompletu z żelem. Nie chcę narazie atakować jej jakimiś mocnymi specyfikami, bo nie wiem co taki stan wywołało. Ten krem ma dosyć dobre recenzje, więc postanowiłam, że na początek spróbuję.

        

Żel używałam narazie raz i powiem tylko, że jest bardzo delikatny. Nie wiem jednak czy nie jest zbyt delikatny, ale zobaczymy. Wiem, że moja koleżanka go używa (pozdrawiam Cię Kinia ;P) i jest zadowolona. Ona jednak nie ma takich problemów jak ja teraz więc boję się, że okaże się jednak za słaby.

   



Mam nadzieję, że moja skóra ma tylko jakieś chwilowe ekscesy a nie zmieniła się w jakoś szczególnie przetłuszczającą. Może jak się z nią przeprosze to mi się odwdzięczy :)

Dajcie znać czy używałyście tych kosmetyków? Ja z ziaji med mam jednego ulubieńca i jeden bubel jak do tej pory, więc zobaczymy ;)