Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Pielęgnacja twarzy. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Kremy do twarzy na zimę.

Witam was kochane w grudniu :)

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam jesień i zimę :) Kocham ten świąteczny i przedświąteczny klimat, śnieg i długie wieczory z ciepłą herbatką, książką i kocykiem.
Nie oszukujmy się jednak, że zima ma tylko pozytywne strony. Nasza skóra oczywiście kiepsko znosi ujemne temperatury na zewnątrz no i ogrzewanie w pomieszczeniach. Chciałabym wam przedstawić kremy do twarzy, które polecam wam właśnie na zimę. Zarówno te pod makijaż jak i na noc.

Zacznijmy od kremu którego używałam pod makijaż (i nie tylko) gdy w tamtym roku temperatura poważnie spadła na minus. 



Tak, tak zwykły krem bambino ochronny dla dzieci :)

Krem jest dosyć tłusty więc dobrze chroni skórę przed szkodliwymi czynnikami zewnętrznymi.
Jednak na tyle dobrze się rozprowadza i wchłania w skórę, że spokojnie używałam go w tamtym roku pod makijaż. 


Zawiera parafinę, więc jeżeli macie skłonności do zapychania to uważajcie.
Mi w każdym razie absolutnie nie zrobił żadnej krzywdy. 


Krem odrobinkę bieli twarz zaraz po nałożeniu, więc trzeba odczekać ok. 5-10 min zanim nałożycie podkład. 
Pamiętajcie, że na zimę warto zamienić typowo nawilżające kremy na bardziej tłuste, emolientowe. Dlatego ja zostane przy tym kremie także w tym roku. Używałam go również na noc. Zawiera tlenek cynku, więc fajnie goi jakieś ewentualne wypryski i natłuszcza skórę.

Polecam!

Kolejny krem to już troszkę droższa opcja i już typowo na noc.
Jest to emolientowy krem z Iwostinu.


On kosztuje coś w granicach 40 zł też zalezy gdzie kupujecie. Ja go akurat kupowałam w super-pharm jak było -40% na kremy do twarzy. 


Ten krem już kompletnie nie nadaje się pod makijaż. Zostawia tłustą i świecącą powłokę.
Używałam go na noc i po prostu rano skóra była idealna. To właśnie jest krem na pograniczu nawilżającego i natłuszczającego. Na skórę wymęczoną mrozem, ogrzewaniem wahaniem temperatur idealny. 
Jedyne zastrzeżenie jakie mam to po jakimś miesiącu krem się ewidentnie zważył.


Tak jakby z kremu zaczęła odzielać się woda. Myślicie, że może to być kwestia tego, że został kupiony na promocji? Jeżeli tak to fail dla super-pharm :P
No ale dopóki nie zaczął wariować działał świetnie, więc i tak go polecam. Myślę, że ja sama do niego wrócę.

No i ostatni łatwo dostępny i tani krem z Isany na noc z 5%-entowym mocznikiem.





Krem kosztuje coś ok. 10 zł dostępny w każdym Rossmannie. Krem spełnia swoje zadanie. Dobrze nawilża i faktycznie ma ten mocznik wysoko w składzie. Uważam, że za te pieniądze naprawdę warto. Może nie do bardzo suchej skóry, ale do suchej w stronę normalnej super. Krem ma jednak swoje dziwaczne strony. Po pierwsze jak go nakładamy to czujemy bardzo mocno, że mamy jakąś powłokę na skórze jak jakiś lifting :D
A po drugie krem nałożony na skórę podrażnioną piecze strasznie. 
Tak więc polecam, ale dla skóry nie jakoś mega wymagającej. Przyzwoity krem w fajnej cenie.

To był mój przegląd kremów, które przetestowałam ostatnio i uważam, że pomogą przetrwać waszej skórze zimę :)

Przypominam o ROZDANIU

Używałyście któregoś z nich? A może wy macie do polecenia jakiś fajny krem na zimę ?
Piszcie koniecznie pozdrawiam :*

sobota, 26 października 2013

Nivea Lip Butter Macadamia i Wanilia

Cześć :)
Chyba powinnam jakoś zmienić nazwę bloga na coś typu "tylko recenzje". Od jakiegoś czasu to właśnie taka forma postów króluje u mnie. Nie wiem jakoś tak recenzje wydają mi się najbardziej pomocne i pożyteczne. Chyba jednak muszę popracować nad różnorodnością, bo co za dużo to nie zdrowo :D
Dziś przychodzę do was z postem o produkcie na który szał już chyba minął co nie zmienia faktu, że stał się ulubieńcem wielu z was. Ja niestety dosyć późno po niego sięgnęłam z prostej przyczyny. Po prostu produkty nivea, które lubię mogę policzyć na palcach jedej ręki. Dodatkowo z produktami do ust mam taką relację, że kupię poużywam stwierdzę, że nic nie daje i rzucam na dno szafki. Dlatego widziałam w tym masełku jedynie stratę kasy. No ale skusiłam się i byłam bardzo zła na siebie. Okazało się, że jednak niepotrzebnie :)


Balsam przychodzi do nas w bardzo fajnym kartonowym pudełeczku a sam umiesczony jest w metalowej puszeczce. Na kartoniku mamy skład i opis produktu. 


Niestety jest to trochę śmieszne ze strony nivea, że reklamują balsam jako coś co zawiera olejek z orzechów macadamia a w składzie nie ma go nawet w ilości śladowej, nieładnie :/


Opakowanie:

Muszę przyznać, że ogólny wygląd puszeczki baardzo mi się podoba. Chociaż jak zapewne się domyślacie napiszę teraz, że opakowanie nie jest zbyt higieniczne, bo musimy tam pchać paluchy a wraz z nimi zarazki. Nie jestem pierwszą osobą która na to psioczy ;)


Wydajność:

Jeżeli chodzi o jego wydajność to dzięki niemu odkryłam, że istenieje dla kosmetyków wydajnośc idealna :) Nie lubimy gdy kosmetyk jest niewydajny no bo wiadomo, szybko sie kończy. Więc czy duża wydajność kosmetyku może być wadą? Według mnie tak. Nie wiem jak wy, ale ja lubię zużywać kosmetyki do końca,  wtedy mam czyste sumienie i mogę sobie kupic nowy. Wiem, że wiele z was frustruje, że macie ochotę na jakąś nowość typu właśnie balsam do ust a w domu leży ich 10. Dlatego właśnie uważam, że wydajność idealna istnieje wtedy gdy produkt wystarcza na bardzo długo, ale właśnie wtedy gdy nam sie nudzi, kończy sie i możemy go zamienić na np. inną wersję zapachową co ja pewnie zrobie ;) 


Zapach:

Skoro już wspomniałam o zapachu to ta wersja baardzo mi się podoba, jest bardzo delikatny. Jeżeli nie lubicie wanili nie bójcie się bo praktycznie jej tutaj nie czuć. Mi osobiście kojarzy się z jakąś delikatną wonią maślanych ciasteczek :) Moja koleżanka miała wersję malinową po którą sięgnę jak ta się skończy, bo na pewno kupię następne opakowanie.

No i teraz najważniejsze. 

Działanie:
Wydaje mi się, że jest to najlepszy produkt nawilżający/ochornny do ust jaki kiedykolwiek miałam.
Nałożony na noc potrafi zregenerować usta np. po noszeniu w dzień wysuszającej pomadki. Używany regularnie całkowicie eliminuje problem z ustami typu suche skórki, uczucie ściągnięcia itd. 
Bardzo ładnie też wygląda na ustach. Czasem używam go zamiast błyszczyka, bo równocześnie pielęgnuje usta, ładnie je nabłyszcza i delikatnie rozjaśnia, lubię ten efekt :)
Ja kupiłam swój balsam za mniej niż 10 zł ale ceny są naprawde przeróżne. Najwięcej chyba kosztuje w Super-Pharm, w Rossmannie chyba 9.99 zł, ale szukajcie bo spokojnie dostaniecie go za 7-8 zł. 

  • konsystencja 1/1 pkt                                   
  • zapach 1/1  pkt                                            
  • właściwości 2/2  pkt                                     
  • opakowanie 0,5/1  pkt                              
  • wydajność 1+/1  pkt
  • cena 2/2  pkt

Świetny produkt, polecam zwłaszcza teraz gdy nasze usta są narażone na skoki temperatur, wiatr itd. 
Dajcie znać jakie macie doświadczenia z tym produktem ;)
Pozdrawiam ;*

czwartek, 3 października 2013

Moje ulubione żele do mycia twarzy.

Cześć skarby! :)
W końcu udało mi się znaleźć chwile wolnego czasu i w ogóle usiąść przed komputerem. Dlatego odrazu korzystając z okazji chciałam wam zaprezentować moich absolutnych ulubieńców w kwestii mycia twarzy. Odrazu mówię, że raczej nie zmywam nimi makijażu używam ich tylko do mycia twarzy już po nim.

Już od dłuższego czasu myślałam nad troszeczkę bardziej przejrzystą formą recenzji. Stwierdziłam, że każdy produkt będę teraz recenzować pod względem :

  • konsystencja 0-1 pkt
  • zapach 0-1  pkt 
  • właściwości 0-2  pkt
  • opakowanie 0-1  pkt
  • wydajność 0-1  pkt
  • cena 0-2  pkt

P.S. Będę dawać plusy jeżeli produkt jest tak dobry pod jakąś kwestią, że przekracza oczekiwania ;) Dodatkowo mogą się pojawiać nowe kategorie w zależności od tego jaki produkt będę recenzować.



Myślę, że będzie to fajne wyjście dać wam wybór. Możecie albo odrazu spojrzeć sobie na podsumowanie lub na mój opis. Albo na jedno i drugie :3

Zaczniemy może od mojego ulubieńca z trójki którą wam dziś pokażę.


Żel jest absolutnie fenomenalny. Producent opisuje, że jest on do skóry tłustej i wrażliwej. Faktycznie świetnie oczyszcza i nie wysusza mojej w miarę normalnej cery. Ma genialną konsystencję bardzo gęstego kisielu. Troszkę jednak spływa z dłoni jak widzicie, ale nie na tyle żeby spłynąć nam z palców czy z twarzy podczas mycia. Ta ilość którą mam na ręce wystarczyłaby mi na 2-3 mycia. Jest bardzo wydajny, bo w kontakcie z wodą dosyć intensywnie się pieni. Ta tubka która mieści 200 ml wystarczy wam spokojnie na 3-4 miesiące. Jest to do tej pory najlepszy żel do mycia twarzy jakiego używałam. Na pewno wrócę do niego na lato. Jego cena waha się w granicach 25 zł - 30 zł. Uważam, że jak za tak wydajny produkt takiej jakości jest jak najbardziej w porządku. Ma trochę sztuczny zapach, przypomina mi trochę "zapach" palonej opony, ale nie jest to jakieś mega dręczące, przyzwyczaiłam się ;).  


  • konsystencja - 1/1 pkt
  • zapach - 0,5/1 pkt 
  • właściwości - 2/2 pkt
  • opakowanie - 1/1 pkt                                                  7,5/8
  • wydajność - 1/1 pkt
  • cena - 2/2 pkt

Następn ym ulubieńcem który troszkę mniej dogłębnie oczyszcza jest pianka do mycia twarzy z Douglasa.


Od jakiegoś czasu bardzo dużo pojawia się tych produktów do mycia w piance. To jest mój pierwszy i bardzo go polubiłam :) Miałam wcześniej wersję miniaturową, która jest przeznaczona na wyjazdy, ale ja kupiłam ją celem przetestowania. Pianka nie jest najtańsza kosztuje 39 zł co według mnie jest trochę za dużo (mała wersja kosztuje coś ok. 13 zł). Pomijając cenę to jest świetna. Delikatnie oczyszcza skórę nie wysuszając jej. Jest praktycznie bezzapachowa. Pianka która wydostaje się przez dozownik jest zwarta i bardzo wygodnie się ją aplikuje na twarz. Jeżeli lubicie produkty do mycia w piance to wypróbujcie :)

  • konsystencja - 1/1 pkt
  • zapach - brak 
  • właściwości - 2/2 pkt
  • opakowanie - 1/1 pkt                                                  5/7
  • wydajność - 1/1 pkt
  • cena - 0/2 pkt

Ostatniego produktu nie mam niestety przy sobie więc wykorzystam stare zdjęcia.


                                          

Bardzo, bardzo fajny produkt. Ma dosyć lejącą konsystencję na pewno bardziej niż effaclar. Przez to jest troszeczkę mniej wydajny, ale ogólnie jego wydajność jest ok. Powiedziałabym, że jeżeli chodzi o oczyszczanie to jest pomiędzy tą pianką a effaclarem. Raczej nie redukuje trądziku, ale sebum i jego nadmiar tak. Jego ogromną zaletą jest też cena bo kosztuje tylko 10 zł. Na wycieczce pożyczałam go koleżankom to wszystkie były zachwycone i pytały gdzie go kupić;). Ma pompke więc opakowanie jest super. Ziaja mnie po prostu zachwyca jak za tak niską cenę potrafią zrobić dobry produkt, opakowanie itd. Też raczej nie pachnie.

  • konsystencja - 1/1 pkt
  • zapach - brak 
  • właściwości - 2/2 pkt
  • opakowanie - 1/1 pkt                                            7+/7
  • wydajność - 1/1 pkt
  • cena - 2+/2 pkt


Jak możecie zauważyć nie mam tutaj żadnego żelu z drogerii. Jakoś nie ufam tym produktom garniera itp. Nie wiem może się skuszę kiedyś polecacie coś z drogerii ? :)

Pozdrawiam was cieplutko ;*

piątek, 16 sierpnia 2013

Siquens płyn micelarny do skóry suchej + porównanie z Biodermą

Czeeeść :)
Stęskniłam się już za pisaniem :D Niestety nie miałam pomysłów na posty ostatnio a nie chciałam wam polecać czy pisać o czymś co do czego nie jestem pewna swojego zdania. Dzisiejsza recenzja będzie połączona z testem porównawczym, więc myślę, że będzie jak najbardziej wiarygodna :)
Postanowiłam napisać o tym płynie, bo wiem, że wiele z was jest zakochanych w biodermie, ale jednak szuka tego tańszego odpowiednika (pozatym jedna z was pytała o niego :) ) W moje łapki wpadł podczas zakupów kiedy chyba jako jedyny płyn micelarny był w promocji. Niestety nie pamiętam już z ilu wiem, że zapłaciłyśmy z mamą ok. 20 zł. Czyli on i bioderma w promocji wychodzą tak samo. Płyn micelarny z siquensa występuje w wersji do cery suchej i do mieszanej i tłustej. Co jest ciekawe, bo nigdy nie spotkałam się z taką klasyfikacją płynów micelarnych.

Ten micel mnie naprawdę bardzo miło zaskoczył. Ma wszystko czego potrzeba. Nie podrażnia, ładnie zmywa makijaż, moja mama nawet twierdzi, że trochę nawilża ja jakoś nie
zauważyłam ;) Zaskoczył mnie jeszcze jedną rzeczą, jest wydajny.
Tak mi się przynajmniej wydaje, że zużywa się w dość przyzwoitym tempie. Właściwie nie wiem jak to jest możliwe bo "woda" to "woda" no ale widocznie się da :D



Teraz przejdźmy do porównania naszego bohatera ze świętym graalem blogerek (i nie tylko) - Biodermą.





Pomazałam sobie łapke brązową kredką z essence, wodoodpornym eyelinerem z IsaDory i tuszem z maybelline czyli to co najczęściej noszę na oczach ;)


Po przyłożeniu wacika na 10 sekund

Górne kreski są zmywane siquensem a dolne biodermą. Jak widzicie bioderma kiepsko radzi sobie z wodoodpornym eyelinerem. Ogólnie jednak płyny wypadają bardzo podobnie, aż sama byłam 
zaskoczona :D 

Podsumowując:
Płyn siquens jest naprawdę godny uwagi, zwłaszcza w promocji, bo uważam że jednak w regularnej cenie (niestety nie pamiętam dokładnie coś ok 30 zł) jest jednak trochę za drogi. Moja mama mówi, że można używać go też jako toniku, bo jej sie bardzo sprawdził w takiej roli. Wierzę jej na słowo i przekazuje wam ;)
Bardzo miłe zaskoczenie, naprawdę :)

Miałyście coś z Siquensa? Co sądzicie o tej firmie? Wiem, że jakieś z ich produktów czasem pojawiały się z Glossy Boxie, dajcie znać ;)

No i na koniec muszę się pochwalić nowościami ze względu na to, że zapowiadają się bardzo obiecująco, no i ja tak lubię się wam chwalić zakupami :D


1. Pianka do mycia twarzy XS z Douglasa - tak chwalicie te produkty w piance, że musiałam wziąć to maleństwo na spróbowanie :) Umyłam nią twarz raz, więc nie będe wydawać opini, ale zapowiada się obiecująco, bo fajnie oczyszcza i nie ściąga skóry.

2. Balsam do włosów na kiwatowym propolisie no. 4 - Znalazłam aptekę z kosmetykami Babuszki agafii i Khadi :) Musiałam wypróbować ten balsam, bo Anwen baardzo go zachwalała. Moim lokom teraz przyda się coś co nie obciąży im skrętu a on ma taki być, jeszcze nie używałam.

3. Marc Anthony Lotnion podkreślający loki - Będąc w Rossmannie po niezbędniki typu żel pod prysznic musiałam chwycić coś nadprogramowego a ten maluszek wydawał mi się ciekawy. Też użyty raz i też wrażenia pozywtyne zobaczymy co będzie dalej ;)

Przepraszam za łazienkową scenerię zdjęć, ale dość późno wpadłam na pomysł napisania posta i nie miałam już dobrego światła :/

Miałyście któryś z tych produktów, dajcie znać ;)
Pozdrawiam was cieplutko i życzę miłego słonecznego weekendu ;*

sobota, 8 czerwca 2013

Szukam pomocy czyli haul apteczny

Witam was kochane :)
Dzisiaj zaprzeczę temu co napisałam w poście z zakupami z rossmanna czyli robię haul :D Miało nie być już hauli bo po pierwsze ile można, a po drugie nie mam kasy na kolejne zakupy. Niestety czasem jest tak, że nasza cera, włosy czy skóra robią nam pod górkę. Ja mam problem z tym pierwszym. Dużo czynników może na to wpływać, ale stan mojej skóry pogorszył się ostatnio. Zaniepokoiło mnie to trochę z tego względu, że nadmierne wydzielanie sebum, wiele małych i dużych wyprysków na mojej twarzy są dla mnie nowością. Do tej pory miałam szczęście posiadania skóry normalnej niestety chyba się w końcu zbuntowała. No więc dziś przedstawię wam czym będę ją ratować i prosić żeby się uspokoiła ;)


Poszłam z zamiarem kupienia żelu do mycia twarzy. Nie wystraczał mi już zwykły płyn micelarny tak jak kiedyś. Ciągle czułam, że na tej skórze nadal coś jest i że się przetłuszcza. Będąc w aptece wzięłam mój ulubiony krem na rozszerzone naczynka i krem redukujący trądzik do kompletu z żelem. Nie chcę narazie atakować jej jakimiś mocnymi specyfikami, bo nie wiem co taki stan wywołało. Ten krem ma dosyć dobre recenzje, więc postanowiłam, że na początek spróbuję.

        

Żel używałam narazie raz i powiem tylko, że jest bardzo delikatny. Nie wiem jednak czy nie jest zbyt delikatny, ale zobaczymy. Wiem, że moja koleżanka go używa (pozdrawiam Cię Kinia ;P) i jest zadowolona. Ona jednak nie ma takich problemów jak ja teraz więc boję się, że okaże się jednak za słaby.

   



Mam nadzieję, że moja skóra ma tylko jakieś chwilowe ekscesy a nie zmieniła się w jakoś szczególnie przetłuszczającą. Może jak się z nią przeprosze to mi się odwdzięczy :)

Dajcie znać czy używałyście tych kosmetyków? Ja z ziaji med mam jednego ulubieńca i jeden bubel jak do tej pory, więc zobaczymy ;)


czwartek, 28 marca 2013

Cud w saszetce

Dziś będzie o czymś co zawsze mnie ratuje gdy mam problem ze skórą. Ta maseczka robi wszystko. Wyrównuje koloryt cery, nawilża, napina, koi podrażnienia i zaczerwienienia. A ten ideał to maseczka z Perfecty, odżywcza maseczka na twarz szyję i dekolt "Słodkie migdały + miód. KLIK. Zwłaszcza teraz w okresie zimowym musicie jej spróbować. Ma też przepiękny zapach taki migdałowo-jogurtowy. Bardzo, bardzo POLECAM! Jeden z moich hitów :D


poniedziałek, 25 marca 2013

Po niedzieli z siemieniem.

Wczoraj na zakupach dopadłam siemię lniane które już od dawna chciałam spróbować. Są to ziarenka lnu które wyglądają tak:


Tak się akurat złożyło, że po powrocie do domu dopadło mnie straszne wysuszenie twarzy. Skóra strasznie piekła i była czerwona. Po prostu nic nie mogło mi pomóc. Krem nic nie dawał a nie miałam żadnej maseczki. Ale przypomniałam sobie, że przecież mam siemię. Nie wpadłam na to odrazu, bo planowałam go głownie używać do włosów, ale coś obiło mi się o uszy, że można je wykorzystać nie tylko w ten sposób. Tutaj macie wpis Anwen na ten temat. Uważam, że wszystko opisała tutaj świetnie więc ja nie będe się powtarzać ;). No, więc ja po przeczytaniu tego wpisu zabrałam się do roboty. Do dwóch łyżek siemienia dodajemy szklankę wody. Gotowałam to ok. 15 min. Powstało mi coś takiego :

















Na twarz możemy oczywiście nałożyć taki żel z nasionkami, ale na włosy lepiej je przesiać, bo mogą nam zostać we włosach. Przecedzony żel ma lekko brązowy kolor:

















Zobaczcie, jakie paskudztwo :D

















I teraz może wy będziecie mądrzejsze. Nałożyłam ten żel na twarz, ale on po paru minutach zastyga. I szczerze mówiąc jest to średnio przyjemne uczucie :P. Czytałam, że można przykryć go ciepłym ręcznikiem, ale troche nie chciało mi się leżeć 20 minut z ręcznikiem na twarzy i jeszcze co chwilę go podgrzewać. I teraz napiszcie mi czy może jednak powinnam się w to pobawić? Chociaż kiedy spłukałam ten żel to efekt był naprawdę świetny. Skóra jest przede wszystkim odprężona. Nie mówiłabym tu o jakimś spektakularnym nawilżeniu. Na pewno jest wygładzenie i odprężenie. Może ciepły zadziałałby lepiej?
Potem nałożyłam tego glutka na włosy. Efekt był naprawdę bardzo fajny. Przede wszystkim porównywalny do maseczek(tych bezsilikonowych, naprawdę nawilżających) w granicach cenowych 20-30 zł. Woreczek tych nasionek wyjdzie nam na pewno taniej ;).
Podsumowując, jestem zadowolona i na pewno powtórzę maseczki. Ale po wykończeniu opakowania wątpię, że kupię ponownie, bo zachwytu nie ma ;).
Napiszcie jak tam wasze doświadczenia z tymi ziarenkami :).

piątek, 22 marca 2013

Pielęgnacja twarzy

Witam Was kochani :)
Dziś chciałam Wam krótko opisać moją pielęgnację twarzy. Krótko, ponieważ jako szesnastolatka nie potrzebuję wielu kosmetyków, nie mam również większych problemów z cerą. Pokażę wam parę produktów które u mnie się naprawdę sprawdziły. Jeżeli również macie cerę normalną to bardzo możliwe, że   u Was również się sprawdzą. :) Zaczynamy!

1. Oczyszczanie i demakijaż
  • Moim ulubionym żelem do oczyszczania twarzy jest żel z nivei do skóry normalnej i mieszanej.klik







Cena: ok. 13 zł



Świetny żel. Nie wysusza mojej normalnej skóry, dobrze oczyszcza. To jest wszystko czego ja chcę od żelu także dla mnie super ;) Z powodzeniem używam na dzień i na wieczór.
  • Demakijaż zazwyczaj wykonuję płynem micelarnym. Moim ulubionym jest oczywiście kultowa bioderma sensibio klik . Niestety ten płyn jest dosyć drogi (ok.40 zł) więc znalazłam dla mnie tańszy zamiennik. Jest to płyn z AA "Ultra nawilżenie" klik (ok. 14 zł). Oba świetnie zmywają makijaż różnią się jedynie tym że AA pozostawia troszeczkę tłustawą warstwę a bioderma jest zupełnie jak woda. Oba mają po 250 ml (z tym że bioderma występuje jszcze w malutkiej i dużej pojemności).
  











  • Raz na 2, 3 dni wykonuje peeling. Moim ulubionym jest Under 20 "Wow! Energy" klik                          
 Cena ok. 12 zł 
Bardzo go lubię mam już drugą tubkę. Możemy sobie regulować stopień ścierania w zależności w jakiej ilości go nałożymy. Ma fajną kremową konsystencję dzięki czemu nie wysusza skóry. Może to siła sugestii ale moja twarz po nim naprawdę wygląda jakby dostała zastrzyk energii :). Do tego jest również bardzo wydajny. Mój hit!

  • Krem do twarzy 
Obecnie używam tylko kremu na noc ziaja med uszczelniającego naczynka klik .
 Cena ok. 12 zł (dostępny tylko w aptekach)










Ośmielę się powiedzieć że jest to najlepszy krem jakiego używałam w swoim (krótkim :D) życiu. Nie wiem czy działa na naczynka ale tak nawilżonej skóry jeszcze nigdy nie miałam. Długo szukałam kremu który by nawilżał a nie zostawiał tłustej powłoczki a do tego nie zawierał parafiny. Ideał! Ma lekko żółtawy kolor i pomimo tego że jest na noc stosuje go czasem na dzień bo świetnie się wchłania. Kończę pierwszą tubkę i na pewno kupię drugą.

No i tak wygląda moja stała pielęgnacja twarzy. Wyznaję zasadę co za dużo to nie zdrowo więc w kosmetykach też stawiam na minimalizm. 

Chciałam Was przeprosić za zdjęcia które pochodzą ze strony wizaż.pl. Narazie nie posiadam dobrego sprzętu a nie chce wstawiać tu zdjęć słabej jakości bo jest to bez sensu. Mam nadzieję że w najbliższym czasie uda mi się to zmienić i będę jż dodawać własne zdjęcia.

Jeżeli macie skórę normalną to napiszcie jakie kosmetyki się u Was sprawdzają, bardzo chętnie poczytam ;).