Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy/projekty denko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ulubieńcy/projekty denko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 25 lutego 2014

Ulubieńcy lutego

Cześć wam !
Wydaje mi się, że to bez sensu tłumaczyć się czemu mnie nie było. Ważne, że się opamiętałam i wracam z ogromną chęcią do pisania :) Mam nadzieję, że te perełki, które wam dziś zaprezentuje wynagrodzą wam czekanie :D Let's go!

W zimie (którą jak prawdziwy żółw przezimowałam w kwestii pisania bloga ;>) jak zwykle postawiłam na pielęgnacje. Dlatego mam tylko dwa produkty z kolorówki od których zacznę.




W tym miesiącu moim sercem zawładnęła pomadka z Rimmela w odcieniu 101 z matowej serii Kate Moss. Bardzo lubię na swoich ustach delikatny pudrowy róż. Nie przepadam za typowymi "nude lips" i ten trend jakoś zupełnie do mnie nie przemawia. Gdy chcę postawić na subtelny makijaż ust sięgam właśnie po tą pomadkę. Jak wszystkie pomadki Rimmela ma świetną konsystencję, piękny zapach dzięki matowemu wykończeniu utrzymuje się jeszcze dłużej niż standardowe rimmelki. Pomimo wspomnianego wykończenia nie przesusza ust. Bardzo polecam! (Koszt ok. 19 zł)

Drugim ulubieńcem kolorówkowym są kuleczki rozświetlające z Kobo. Na pewno każda z was zna meteoryty z Guerlain i wie jaką sławą cieszy się ten produkt. Kobo kosztuje jakieś 10 razy mniej, więc stwierdziłam, że warto wypróbować. Kuleczki można stosować na dwojaki sposób. Możemy zaaplikować je na szczyty kości policzkowych, czyli potraktować jak typowy rozświetlacz. Jeżeli lubicie ultradelikatny efekt to będziecie zadowolone. Kuleczki robią moim zdaniem jednak prawdziwą robotę dopiero wtedy gdy nałożymy je (oczywiście w rozsądnej ilości) na całą twarz. Dają piękny efekt rozświetlonej skóry. Ten efekt jest o tyle lepszy od tego uzyskanego podkładem rozświetlającym, że nie mamy na twarzy drobinek. Te kuleczki są po prostu bardzo, bardzo drobno zmielone dzięki czemu nie widać faktury drobinek a jedynie subtelny błysk. Jeżeli lubicie efekt rozświetlonej twarzy koniecznie wypróbujcie! (Koszt ok. 24 zł)

Teraz może produkty do paznokci, którymi zajęłam się ostatnio dość intensywnie :)


Zacznę może od balsamu do paznokci z Herba Studio (ok. 12 zł w Super-Pharm) . Jest to świetna rzecz dla tych z was, które boją się słynnej odżywki Eveline lub po prostu chcą dać paznokciom odpocząć od formaldehydu. Balsam opiera się na naturalnych składnikach i naprawdę genialnie utwardza i wzmacnia paznokcie już od pierwszych aplikacji. Ja stosuję go tylko raz w tygodniu na noc kiedy zmywam lakier a i tak spisuje się genialnie. Niestety nie odżywia skórek, ale od tego mam innego ulubieńca. Oliwka do paznokci i skórek z Eveline. Oliwka jest w stanie przy naprawdę regularnym stosowaniu wyleczyć wam skórki. Ma obłędny landrynkowy zapach. Podoba mi się też jej konsystencja ponieważ nakładam ją i zazwyczaj robię coś na komputerze to nie spływa z paznokci. Ona z kolei nie odżywia paznokci ;)
No i ostatni produkt czyli Top Coat z Golden Rose Crystal Color. Niestety ma jedną niesamowitą wadę ponieważ schnie niemiłosiernie długo :/ Ja jednak zazwyczaj zajmuję się paznokciami raz w tygodniu w piątek, więc daję mu czas wyschnąć np. oglądając film czy serial. Poświęcam się, bo jak ten top coat już zaschnie to manicure jest nie do zdarcia ;) Dlatego robię paznokcie raz w tygodniu. 
Jego koszt to mniej niż 10 zł.
Teraz po jednym ulubieńcu do ciałka i twarzy ;)



Ten żel do mycia twarzy dosłownie zrewolucjonizował mój demiakijaż. Wystarczy 2-3 minutki pogłaskać się po twarzy i oczach z pomocą tego żelu i nie mamy na twarzy grama makijażu. Kompletnie nie podrażnia a moje oczy są wrażliwe na wszelkie żele do mycia twarzy. Bardzo polecam! Do tego nie jest takiś bardzo drogi. Niestety nie pamiętam ile ale wydaje mi się, że coś koło 24 zł (poprawcie mnie ;> ). 

O masełku-ratunek wspominałam wam już w TYM poście. Tutaj pokazuje wam tylko inną wersję zapachową. Przy okazji tego posta skrytykowałyście cenę tego produktu z czym absolutnie się zgadzam. Okazało się jednak ostatnio, że te masełka są dostępne w drogerii Wispol (Rzeszów-Millenium Hall) w regularnej cenie 30 zł a ja zapłaciłam 19 w cenie promocyjnej z czego bardzo się ucieszylam. Musicie wypróbować zwłaszcza za tą cenę :D

Teraz moje odkrycia życia do włosów.


Są to rosyjskie produkty marki Natura Siberica. 

O szamponie może zacznę w ten sposób. Jeżeli kiedykolwiek myślałyście, że macie dobry szampon a nie miałyście tego to nie miałyście dobrego szamponu :D
W opinii panuje takie  przekonanie, że nie liczy się szampon ważne żeby odżywka była dobra. Kompletnie się nie zgadzam. Ten szampon dosłownie zmienił moje włosy. Lepiej się układają, są mięciutkie, puszyste i dłużej zachowują świeżość. Do tego genialnie pachnie sokiem ananasowym :D Od tej pory mój must have.

Bez żelu do loków też już nie wyobrażam sobie życia. Nie przeciąża włosów, fajnie zbija je w loczki, utrzymuje skręt no i nie ma w nim grama chemii. Jedyne do czego mogłabym się przyczepić to opakowanie, które jest niedopasowane do dosyć płynnej formy produktu. Również pięknie pachnie. 

Moim zdaniem bardzo udana seria i od tej pory pozycja obowiązkowa w mojej pielęgnacji włosów. 

No i na koniec wisienka na torcie czyli mój zapach życia :D



Uwielbiam te perfumy. Żaden zapach jak dotąd nie zawładną moim sercem jak Heat. Nie umiem opisywać zapachów, ale jest niewątpliwie ciężki i otulający. Wyczuwam tu wanilię, którą uwielbiam zrównoważoną czymś cięższym w rodzaju piżma. Totalnie mój zapach :)

To by było tyle na dziś. Pozostaje mi tylko obietnica poprawy i prośba o rozgrzeszenie  ;)

Pozdrawiam :*

wtorek, 24 grudnia 2013

Zakupy zbiorcze :)

Witam :)
Kochane chciałam Wam odrazu z całego serca życzyć spokojnych ciepłych świąt w rodzinnej atmosferze. Żeby nic nie zakłóciło waszych świetnych świątecznych humorów, żeby wasze brzuszki napełniły się pysznościami do granic możliwości. Oczywiście życzę wam też wybuchowego sylwestra i genialnego roku 2014 ! Życzenia specjalne stosuje do Moni, Wiolusi i Kini, które wiem, że tu zaglądają i wspierają mnie w prowadzeniu bloga, Wesołych Świąt kochane! :*

Niestety tak jak uwielbiam święta i ich klimat to typowych piosenek świątecznych nie znoszę :D
Dlatego wstawiam coś w moim stylu :)


Teraz przechodzę już do tematu posta uwielbianego przez nas bloggerki czyli zakupy! :D


Zaczynamy od lewego górnego rogu :)

  • Po pierwsze barwiony Carmex w kolorze różowym. Potrzebowałam jakiegoś kolorowego mazidełka na dzień, które będzie jednocześnie pielęgnować usta. Powiem wam, że mam go już chwilę i sprawdza się super. Jeżeli ktoś jest bardziej ciekawy dajcie znać, pojawi się recenzja :)
  • Następnie biała kredka z NYX w końcu udało mi się ją zdobyć! :D
  • Zmywacz, rzecz podstawowa zwłaszcza przy mojej ostatniej manii malowania i dbania o paznokcie jaka mnie dopadla.
  • Maść antyseptyczna, którą polecała Anwen. 
  • GENIALNY żel do mycia twarzy z pharmaceris. Na pewno będzie recenzja!


  • Glinka biała ze starej mydlarni.
  • Żel pod oczy i na powieki z Flosleku. Jeżeli miałyście to koniecznie dajcie znać co sądzicie!


Tak jak wspominałam mania paznokciowa, będzie osobny post ;)


  • Zestaw do oczu z Rimmela. Potrzebowałam czarnej kredki a że praktycznie zestaw był w cenie samej kredki to się długo nie zastanawiałam ;)
  • Dwie rzeczy z MaxFactor. Pan Stick upolowałam jeszcze na promocji Rossmannowskiej w roli korektora. Do tego kredka do brwi już kupiona wczoraj :)

Oczywiście dajcie znać jeżli miałyście coś z tych rzeczy! :)

WESOŁYCH ŚWIĄT!



czwartek, 5 września 2013

Zakupy

Witam was kochane :)
Odkąd odkryłam Was czyli blogerki kosmetyczne, które udzielają się zarówno na blogach w piśmie jak i na youtubie moje zakupy wyglądają trochę inaczej niż kiedyś :) 
Od dawna nie kupiłam kosmetyku przed przeczytaniem jego recenzji lub jeżeli ktoś mi go nie polecił.
Dlatego praktycznie z każdej rzeczy jaką teraz kupie jestem niezmiernie zadowolona, bo wszystkie są sprawdzone :)

Zacznę może od włosów. Raz na jakiś czas czuję potrzebę wydania na moje włosy jakiejś większej kwoty. Te produkty są mało znane  i dostać je można tylko online. Mówię tu o produktach marki Tigi z serii Bed Head. Szukałam jakiejś fajnej odżywki stricte do włosów kręconych. Chciałam sprawdzić czy rzeczywiście po takich produktach włosy układają się lepiej czy jest to tylko pic na wodę ;) Alinka polecała ostatnio szampon z serii Hi-Def Curls, więc znalazłam taki zestaw na allegro szampon (31 zł) 250 ml + odżywka (34 zł) 200 ml. Wyglądają one tak: 






Na pewno dam wam znać jak się sprawdzają, bo sama jestem bardzo ciekawa.

Poczyniłam również zakupy w Inglocie. Pisałam już, źe uwielbiam cienie z Inglota, więc w moje ręce wpadła kolejna trójeczka. Do tego postanowiłam sprawdzić czy takie urządzenie jak zalotka jest warte zachodu ;)



Kupiłam również moją ukochaną piankę do mycia twarzy z Douglasa. Jest świetna i bardzo wydajna :)


Odkąd zaczęłam dbać trochę bardziej o moje pzaurki im też coś się dostało :)


Pilniczek szklany miałam już kiedyś, ale gdzieś go podziałam a był świetny, więc kupiłam znowu. Ten jest z ellite z Rossmanna. Bardzo polecam wam szklane pilniczki. W ogóle nie niszczą paznokci a szybko można się uporać z manicurem :) Kolejną rzeczą jest lakier z Rimmela w kolorze New Romantic. Jestem zachwycona tymi lakierami jednak mam wrażenie, że ten czerwony jest lepszej jakości. New Romantic jest bardziej rzadki i ciężej się rozprowadza. Aby uzyskać duże krycie potrzeba 3 warstwy co często kończy się odgnieceniami, ale ten kolooor <3


Teraz jeżeli kogoś denerwuje, że ludzie potrafią wydać kwotę powyżej 10 zł na świeczkę to dla oszczędzenia sobie nerwów radzę wyłączyć posta ;)

Zrobiłam sobie prezent urodzinowy w postaci świeczek i wosków :)


Miałam szczęście, bo w sierpniu mój ulubiony zapach Pink Sands był zapachem miesiąca i kupiłam go 25 % taniej :) Jest to średni słój za który normalnie płacimy 73 zł a ja dałam za niego 54 zł. Drugą świeczkę kupiłam z myślą o jesiennych wieczorach przy ulubionym serialu. Nazwa, zapach, kolor wszystko mi się w niej podoba oprócz ceny - 40 zł. Niestety małe słoiki opłacają się najmniej. Kupiłam również jeden wosk który tak jak November Rain wchodzi w skład jesiennej kolekcji która swoją drogą jest genialna. Zachód słońca nad jeziorem, tak jak wszystkie zapachy jesienne ciężki do jednoznacznego określenia. Pikantna wanilia? Jak na mój nos :) Pink Dragon Fruit dostałam. Jest to owocowy zapach, bardzo ładny.

Jak widzicie o świeczkach mogę pisać i pisać, więc myślę , że pewnie jeszcze kiedyś zrobię o nich całą notkę bo wpadłam po uszy ;)

Kupiłam sobie również olej lniany z przeznaczeniem na włosy. Używałam go wczoraj, więc po jednym razie za dużo nie powiem, ale zapowiada się fajnie. Na pewno jest to ciężki olej, podobno stworzony z myślą o włosach wysokoprowatych ;)


Uśmiech!
Jeżeli żółwie miałyby dowody osobiste to to zdjęcie byłoby idealne do takiego, nie uważacie? :D



Może trochę tego jest, ale wiecie "to wszystko potrzebne przecież"! :D
Koniecznie napiszcie jeżeli miałyście coś z tych rzeczy i ...
Do widzenia! :D

sobota, 3 sierpnia 2013

Zaakupyyy

Witam was dziewczynki :D
Jestem tak zadowolona z mojego ostatniego "rzutu zakupowego", że aż muszę się wam pochwalić.



Zacznę może od czegoś co uważam za najlepszą inwestycję ostatnich miesięcy. W końcu dorobiłam się porządnych pędzli do makijażu. Gdy tylko miałam do dyspozycji jakieś pieniądze zaczęłam wybierać, bo już odczuwałam brak dobrych pędzli dosyć znacząco. Słyszałam dużo o pędzlach Hakuro, ale na początku nie brałam ich pod uwagę. Chciałam kupić jakieś droższe. Potem jednak się opamiętałam i stwierdziłam, że podstawy muszę mieć potem sobie mogę dokupić np. jakiś jeden wyjątkowy od Sigmy. I tak w moje ręce wpadły 4 cudowne pędzelki Hakuro.


                                                                      
Zamawiałam ze strony http://www.ladymakeup.pl/sklep/. Fantastyczny sklep dziewczny, która zna się na rzeczy na pewno ją znacie jeżeli oglądacie filmiki na YT. Ogromny wybór produktów. Zamówiłam:

- Pędzel do podkładu typu flat top H50s klik
- Pędzel do konturowania lub różu H14 klik
- Pędzelek do nakładania i rozcierania cieni H79 (podobno odpowiednik Mac 217) klik
- Pędzelek typu "pencil brush" do bardziej precyzyjnej roboty H76 klik

Dodatkowo akurat zgarnęłam te pędzelki troszkę taniej, bo była promocja na cały asortyment Hakuro ;)

Teraz już emcje opadną i wracamy na ziemię :D 

                                  
 Do zakupów z pędzelkami dorzuciłam jeszcze puder z essence, który bardzo lubię a już dawno mi się skończył. Niestety stacjonarnie nigdzie nie mogę go dostać wszyscy tak się na niego rzucili :D 

Dodatkowo ostatnio naszła mnie jakaś faza na kolor niebieski. Nie mam ani jednego kolorowego cienia. Pomyślałam, że może w Inglocie znajdę jakiś fajny błękit żeby podkreślić mój kolor oczu i jak zwykle nie zawiodłam się ;) Jest to 315 mat. Myślicie, że mogę do jakoś przemycić do makijażu dziennego w towarzystwie np. brązu czy tandeta? ;)




W inglocie zaopatrzyłam się również w białą kredkę. Marzyła mi się oczywiście Milk z NYX'a, ale mimo, że "są" w Douglasie to ich nie ma  :P No trudno. 

Do tego w Super-Pharm kupiłam szampon z Garniera, płyn mincelarny z Siquens i tusz Maybelline w promocji przeceniony z 30 zł na 10 zł (przy zakupie za minimum 35 zł).

Cień i kredka

Oddałam się jeszcze mojemu uzależnieniu od Yankee Candle, bo powstał w Rzeszowie w końcu sklep z nimi.


Kupiłam sampler mojego jak dotąd ulubionego zapachu "Pink Sands" i wosk z kolekcji jesiennej 
"November Rain". Jako ogromna fanka Gunsów, same wiecie ;) Sampler już paliłam i wrócę do wosku, bo nie pachnie tak intensywnie jak właśnie tarta. "November Rain" jeszcze siedzi zakapowany, bo mi go 
szkoda :D  To co mogę wyczuć przez folię to faktycznie coś co przypomina zapach mojej ulubionej deszczowej pogody, no zobaczymy ;)

Pozdrawiam was ;*

piątek, 21 czerwca 2013

Jestem na dnie - Projekt denko nr 3

Cześć dziewczynki! :)
Nie było mnie chwile, bo bawiłam się z moją genialną klasą na wycieczce :). Wracam jednak do rzeczywistości i dziś mam dla was projekt denko. Robię go trochę z przymusu, bo już mi się wysypywały rzeczy z denkowej torby :D 
Właśnie, wolicie duże denka a w większych odstępach czasu czy np. takie co miesięczne a małe? 


Zacznijmy od czegoś czego uzbierało mi się oczywiście najwięcej. Bingo! Produkty do włosów :D


1. Alterra Maska do włosów zniszczonych granat i aloes - Świetna maseczka. Uwielbiam jej zapach, cudownie odżywia włosy i czuć, że są nie tylko zmiękczone, ale naprawdę nawilżone. Polecam!

2. Szampon Babydream (sztuk dwie) - Co tu dużo mówić. Swietny szampon codzienny. Nie kosztuje wiele, jest delikatny bez zbędnych syfów. Pozwolił mi odzwyczaić włosy od codziennego mycia.

3. Radical serum witamnowo-ziołowe - Wydaje mi się, że jest to próbka, bo widziałam to serum w rossmannie w znacznie większej pojmności. Ja dostałam je już dawno w takim zestawie produktów Radicala i ten był najsłabyszy. Teoretycznie jest to odżywka bez spłukiwania, ale u mnie się nie sprawdziła. Później zaczęłam dodawać go w większej ilości do odżywki i było już lepiej, ale nie kupię go.

4. Gliss Kur Odżywka bez spłukiwania w sprayu - Bardzo polubiłam tą złotą wersję za zapach i za widoczne zmiękczenie włosków. Wrócę do niej jeszcze kiedyś, ale nie potrzebuję jej jakoś bardzo już teraz.

5. Joanna z apteczki babuni szampon mleko i miód do włosów zniszczonych - Jak coś z SLS to to :)

6. Biovax maseczka do włosów ciemnych  - Moja ulubiona do tej pory. Jednak przyznaję, że już mi się troszkę nudzi i rozglądam się za czymś nowym ;)

7. L'Oreal Professionnel Mythic Oil - Pisałam o nim tutaj. Robi cuda z włosami, naprawdę :)

8. Alterra Olejek do masażu papaja i migdał - Fajny, ale nie będe wydawać niecałych 20 zł na 3 olejowania włosów, bo na tyle mi wystarczył. 

9. Ziaja maska wygładzająca - Świetnaaa. Kupię jescze nie raz. Naprawdę widocznie wygładza włosy, wręcz prostuje je jeżeli wasze włosy mają do tego predyspozycje. Według mnie w tej cenie najlepsza maseczka drogeryjna. 



1. Clinique miniaturka mydełka do cery normalnej w kierunku suchej - Bardzo fajne, ale nie za te pienądze pozatym wydaje mi się, że 1 jest jednak za słaba dla mnie.

2. BeBeauty micelarny  żel do mycia twarzy - Biedronkowa ciekawostka za 5 zł. Makijażu nie zmywa w ogóle, ale fajnie oczyszczał twarz. Narazie do niego nie wrócę, ale jest wart uwagi.

3. Tołpa planet of nauture - Pisałam o nim już pare razy, więc nie będe się powtarzać. Jeżeli macie okazję wypróbujcie, świetny płyn.



Dwa kremy z ziaja med. Niebieskiego nie znoszę i nie polecam. Czerwony jest genialny i godny zainteresowania.


Żel z Isana Med - Bardzo fajny zapach soku multiwitamina :) Żel jak żel wolę nivea jak widać na załączonym obrazku :D No i mój ulubiony dezodorant nivea. Ten rodzaj lubię inne nie są tak dobre.

Chciałam wam jeszcze pokazać bardzo dobry filtr do twarzy i ciała (na wycieczce przetrwał ciężką próbę słoneczną)


Ma bardzo fajny dozownik i konsystencję leciutkiego mleczka. Ma SPF 30 i pomimo tego, że są ooby, które powiedzą, że jest on dosyć niski mi w zupełności wystarczył i jest super, gorąco polecam.

Przepraszam za trochę leniwy styl pisania, ale jest mi tak gorąco, że ciężko mi nawet myśleć :/
Próśba do was: Jaka jest wasza ulubiona odżywka/maska do włosów (może być z trochę wyższej półki). Narazie myślę o Artego a może jeszcze wy mi coś polecicie? Chcę wypróbować coś nowego :)



Jeżeli reggae to wasze klimaty posłuchajcie nowej płyty Mesajaha "Brudna Prawda", bardzo dobra :)

sobota, 1 czerwca 2013

Ulubieńcy kwietnia i maja

Witam was dziewczynki w tą piękną pogodę :D
Nie, to nie był sarkazm :P O ile nie mam żadnych planów i jestem chora mogłabym wręcz godzinami siedziec przy oknie i patrzeć na deszcz. Nie ma nic lepszego jak kawka, książka i dźwięk który wydaje deszcz za oknem <3

Pozostając w temacie pogody pewnie dla wielu z was to czas by wyciągnąć swoje woski, olejki zapachowe i zrelaksować się. Ja o swoim kominku i o symaptii do niego już wam kiedyś wspomniałam. Do tej pory używałam zwykłych olejków które są trochę upierdliwe przez konieczność pilnowania poziomu wody. Marzyłam oczywiście o yankee candle. Mnogość zapachów które pokazujecie na blogach jest ogromna i baaardzo kusząca :) No i dziś z okazji dnia dziecka dostałam swoje pierwsze YC :D


Moja mama wiedziała, że lubię wanilię więc wzięła ten zapach.  Jak widzicie już troszkę wrzuciłam do kominka i zapaliłam ;). Zapach jest śliczny taki typowo domowy, nienachalny. Nie pachnie jakoś jednoznacznie. Powiedziałabym, że jest to wanilia właśnie mocno zrównoważona czymś ostrym. W moim mieście można je dostać w Starej Mydlarni i jestem pewna, że na tym wosku się nie skończy :D
Pytanie do was : Jak wyciągacie wosk z komnika jeżeli chcecie zmienić zapach? 


No, ale teraz przejdę do rzeczy czyli moich ulubieńców dwumiesięcznych. Nie robiłam ulubieńców kwietniowych ponieważ miałam kilka kosmetyków które się dobrze zapowiadały, ale chciałam je jeszcze dobrze przetestować, żeby potem się nie okazało, że zrobią mi "niespodziankę" ;)


Zacznę może od pielęgnacji ciała, bo tutaj mam tylko dwa produkty.


Moje dwa hity jeżeli chodzi o podtrzymywanie nawilżenia ciała.

1. Isana krem do ciała kakaowy - Jest świetny. Używam go też do włosów, ale do ciała sprawdza się nawet lepiej :) Bardzo dobrze nawilża, szybko się wchłania, jest leciutki, pięknie pachnie i to wszystko dziewczyny za 10 zł! Moja babcia ma nawet wersję oliwkową i jak tylko jej się kończy leci po następny, bo tak lubi ten krem. 

2. Nivea kremowy żel pod prysznic z olejkiem macadamia i masłem shea - Pięknie pachnie, nawilża skórę, jest wydajny i nie jest jakiś bardzo drogi. 0,5l w cenie ok. 13 zł za dobry żel jestem w stanie dać, polecam ;)

Teraz pielęgnacja, ale włosów.


1. Ziaja maska intensywnie wygładzająca - GENIALNY produkt. To jest według mnie maska na poziomie profesjonalnym a kosztuje coś ok. 6 zł. Dla mnie to jest fenomen maska pięknie wygładza włosy i zmiękcza je. Jeżeli macie naturalnie dosyć proste włosy to ona zagwarantuje wam wręcz delikatny efekt prostujący. 

2. Babydream szampon dla dzieci - Moja trzecia butelka :D Delikatnie myje, nie podrażnia mi skóry głowy, włosy są po nim mięciutkie, kosztuje grosze (jakieś 4 zł) i moje włosy już innego nie chcą :P

3. Gliss Kur ekspresowa odżywka w sprayu Ultimate Oil Elixir - Chodzi mi akurat o tą konkretnie, bo teraz mam tą z 7 olejkami (żółta) i nie jestem zadowolona. Ta przepięknie pachnie, baaardzo zmiękcza włosy i wygładza je. Jeżeli kupię ponownie to tylko tą złotą.

4. Nivea odżywka do włosów długich Long Repair - Ogólnie nie przepadam za produktami do włosów z firmy nivea. Jednak ta odżwyka spełnia moje oczekiwania. Świetnie nawilża włosy są po niej aż takie "mięsiste", więc bardzo polecam :)


Teraz przejdźmy do kolorówki, której uzbierało mi się dosyć dużo. Cieszy mnie to, bo wiecie jak ciężko jest dobrać odpowiedni tusz czy podkład i  to tak żeby te produkty nie zrujnowały nam portfela. 


1. IsaDora eyeliner - Dostałam go w zeszłym roku na urodziny i dopiero teraz zaczynam go doceniać. Aplikator ma troszkę wkurzający, bo jest to taka dosyc twarda gąbeczka, ale da się przeżyć. Natomiast jego formuła jest świetna. Nie rozmazuje się, łatwo się zmywa, zasycha szybko, ale na tyle wolno żebyście zdążyły zrobić poprawki. No i przedewszystkim głęboka, nieprzekłamana czerń przy pierwszym pociągnięciu. Niestety nie kupię go sama na pewno bo kosztuje coś ok. 60 zł. Myślę, że jak będe potrzebowała dobrego czarnego eyelinera to zajrzę do Inglota.

2. Mój ukochany krem BB z Under20 o którym już nic nie mówię (oprócz tego, że jest genialny) i odsyłam do recenzji.

3. Essence sypki puder matujący - Uważam, że jest idealnym dopełnieniem tego kremu z Under20. Wiele osób mówi, że ten krem nie utrzymuje się zbyt długo. Mi on wytrzymuje bardzo długo więc myślę, że jest to zasługa tego pudru. Jest świetny nie bieli twarzy, bardzo dobrze matuje no i "fixuje" podkład który macie na sobie. Jedyną jego wadą jest to, że się trochę sypie ale to normalnie w przypadku pudrów sypkich.

4. Cień Catrice C'mon Chameleon - Pokazywałam wam go w haulu z Natury. Narzekałam wtedy, że te cienie się osypują. Poradziłam sobie nakładając je na mokro ;) Dla tego koloru warto się pomęczyć zwilżając pędzelek i tym samym utrudniać sobie z nim pracę na powiecie. Jest cudowny jeżeli nałożycie go mniej wygląda inaczej, jeżeli nałożycie więcej też inaczej zależy w jakim świetle staniecie wygląda inaczej. Nigdy kiedy miałam cień na powiekach nie zwrócił on uwagi mojego otoczenia a ten tak :D Nakładam go na całą powiekę rozcierając ku górzę i dopełniam kreską. Z tego co wiem jest zamiennikiem cienia Club z maca, ale nie wiem, bo narazie w cienie Maca nie zamierzam inwestować ;)

5. Lovely podkręcający tusz do rzęs - Mój ukochany tusz który kosztuje mniej niż 10 zł a zachowuje się lepiej niż masa droższych maskar. Bardzo fajnie rozdziela rzęsy nie sklejając ich przy tym. Jego szczoteczka wygląda w ten sposób: 


Jest lekko wygięta dzięki czemu możemy ładnie podkręcić rzęsy. Nie jest to oczywiście efekt zalotki, ale dla mnie jest jak najbardziej zadowalający ;)

6. Rimmel pomadka 070 Airy Fairy - Moja ukochana szmineczka. Nie dziwię się, że jest tak popularna, bo ma piękny kolor. 


Jak widzicie jest już dość zmaltretowana, bo używam jej zawsze gdy mam ochotę położyć na usta coś delikatnego. Zdecydowanie moja ulubiona szminka.

Teraz jeszcze chciałam wam przedstawić dwie ciekawostki.


Pierwsza będzie maseczka z imbirem z przepisu Anwen. Ja zrobiłam z łyżeczki imbiru , 3 łyżeczek Kallosa mlecznego i 3 łyżeczek oliwki Alterra. Nałożyłam to na włosy przed myciem na ok. 40 min. Oczywiście się bałam żeby imbir nie podrażnił mi skalpu, ale nic takiego sie nie stało. Już dawno nie miałam tak błyszczących włosów. Anwen miała rację imbir tworzy nam taflę z włosów. Są takie sypkie( co bardzo cięzko uzyskać u mnie) i mięciutkie. Polecam spróbować!

Drugą będą plasterki punktowe na wypryski firmy Marion


Same też sprawdzają się całkiem nieźle, ale ja lubie je z innego powodu. Nie wiem cz wy też macie taki problem, ale zawsze jak nakładam jakiś preparat punktowy i ide spać to on zostaje głównie na poduszce albo co gorsza na włosach. Te plasterki bardzo dobrze trzymają się twarzy więc nakładam preparat i na to naklejam ten plasterek i efekt jest świetny :) Plasterki są jak widziecie bardzo tanie, więc warto spróbować :)

No i jeszcze coś z cyklu "moją mamę tylko wysłać na zakupy" ;D



Myślę, że jak już mam całą serię (oprócz żelu do mycia twarzy) to zrobię recenzję tych produktów :)


Miłego dnia wam życzę :)

sobota, 25 maja 2013

Zakupy z Rossmanna

Cześć dziewczyny! :)
Dziś pokażę wam moje zakupy z Rossmanna na których zakończe serię hauli na dłuuuugi czas :D
Niektóre rzeczy są z promocji -40% niektóre nie.



Zacznę może od tych które udało mi się upolować taniej. Największą "sprawą" jest tutaj mój pierwszy bronzer (przeceniony z 35 zł na 21 zł, kolor 002 brunette). Mam dość okrągłą buzię i myślę, że na niej konturowanie może się fajnie sprawdzić.


Bardzo spodobał mi się u pewnej blogerki i od tamtej pory tak łaziłam za nim :"a potrzebny mi", "a trochę za drogi", "a nie potrafie używać" itd. Jednak promocja -40% to właśnie okazja żeby takie wątpliwości 
rozwiać .Kolor wydaje się być całkiem ok. 


Używałam go dziś po raz pierwszy i wydaje mi się troche zbyt pomarańczowy no, ale jeszcze pokombinuje. Kupiłam do niego również pędzelek (ok. 23 zł).


Na pewno zrobię jego recenzje tylko najpierw muszę się nauczyć go używać i potestować :)

Kolejną rzeczą do makijażu jest czarny eyeliner z wibo. (Kosztował mnie coś niewiele ponad 3 zł)


Pędzelek ma wręcz idealny. Niestety jego kolor jest mało intensywny myślę, że to kwestia zbyt wodnistej konsystencji. Narazie nic więcej nie powiem, bo miałam go na oczach tylko raz ;)

Teraz rzeczy codziennego użytku ;)


1. Babydream szampon dla dzieci (w promocji był za 3,99 zł) - mój ulubiony szampon do codziennego stosowania.

2. Isana Med żel pod prysznic z olejkiem pomarańczowym ( 4,49 zł) - użyłam raz i jestem bardzo mile zaskoczona. Myślę, że zostanę z nim na dłużej ;)

3. Nivea anyperspirant - Lubię te w sprayu właśnie. Ten ma ładny zapach, ale jednak wolę Dry Comfort.

4. Maseczki ziaja (0,89 zł) i perfecta (1,09 zł), ceny promocyjne - Moje ulubione.

Kupiłam również pomadkę Alterry z zamiarem stosowania jej na rzęsy i do ust pod pomadkę kolorową (w promocji 3,29 zł)

No i już poza promocją w końcu skusiłam się na olejek alterry, który po wprowadzeniu pompki odstraszał mnie ceną. Narazie powiem wam tylko, że jest warty tych 18 zł.

W ramach prywaty, mam dziś koszmarny humor. Znacie jakieś sposoby na poprawę?