sobota, 15 czerwca 2013

Buble kosmetyczne, czyli czego unikać w drogeriach.

Cześć dziewczyny! :)
Dzisiaj się trochę pożale, ponieważ uzbierało mi się pare produktów przed którymi chciałbym was ostrzec. Posty czy filmiki z bublami są moimi ulubionymi. Właściwie nie wiem czemu. Może dlatego, że wiem czego unikać na zakupach. A może to wynika z mojej natury "człowieka narzekającego na wszystko" :D
Jednak, odkąd śledzę wasze blogi, wizaż i interesuję się tym tematem coraz mniej takich rzeczy ląduje u mnie w łazience, jak widać czasem się zdarzają ;) Zaczynamy!


Jak widzicie najwięcej mam produktów do pielęgnacji włosów, więc może od nich zacznę.


1. Provit Jedwab do włosów w spray'u - Zacznę od tego co mi najbardziej przeskadza, czyli okropnie śmierdzący zapach. Mega chemiczny i nieprzyjemny. Nie chciałabym żeby ktoś czuł z moich włosów taki zapach. Druga sprawa jest taka, że obciąża mi włosy i nic dobrego nie robi w zamian. Ani nie niweluje puszenia się ani nie wygładza tylko wygladają nieświeżo. Okropny produkt :/

2. Joanna Serum na końcówki mleko i miód - Ten produkt nie robi nic. Ani nie zabezpiecza końcówek, ani nie wygładza (a jeśli już to tylko na moment) ani nie odżywia włosów. Jest do wszystkiego i nic nie robi.

3. L'biotica Biovax serum na końcówki A+E - Produkt w próbce tak mi się spodobał, że kupiłam pełne opakowanie. Jednak okazało się, że jest to zwykły jedwab i to kiepskiej jakości. Zapraszam do posta bardziej naświetlającego sprawę tego produktu.

4. Radical Serum witaminowo-ziołowe - Jakoś nie przypadło mi do gustu. Podobne działanie do tego serum z joanny. Trochę lepszy od tamtego, ale wciąż kiepski.

5. L'oreal Total Repair Mask - Nie jestem pewna czy za ładny zapach na włosach jestem w stanie płacić tyle kasy. Ta maska nawet nie zmiękcza jakoś specjalnie włosów nie mówiąc już o jakiejś większej odbudowie.


Teraz coś z cyklu "szukam kremu idealnego"


1. L'oreal Triple Active krem rozświetlający na dzień (Nie mam juz pudełeczka, ale daję link do wizażu żeby było wam go łatwiej rozpoznać) - Rozpaczliwie potrzebowałyśmy kiedyś z mamą jakiegoś kremu na dzień. Padło na L'oreal, bo przecież dobra firma. Jasne, jak chcecie mieć na twarzy uczucie nałożenia na nią foli to będzie idealny. Czegoś tak sztucznego nie miałam w życiu na twarzy. Okropny, nie polecam, strata kasy.

2. Clinique dramatically different moisturizing lotion - Taaa, "dramatically different". Nie wiem co producent miał na myśli z tą jego odmiennością, ale na moje oko taki skład jak to "cudo" ma ponad 50% kremów na świecie. Na początku parafina za nią olej sezamowy. Szału nie ma a cena powala. Na mojej skórze nie zrobił nic.  

3. Ziaja med nawilżający krem na dzień - Ja co do kremu na dzień mam bardzo duże wymagania. Ten nie nawilża, zostawia lepką powłokę na twarzy i o zgrozo buzia się po nim świeci dramatycznie. Odpada.


Teraz kolorówka


1. Lovely kredka do oczu w kolorze brązowym - Pisałam już o niej w tym poście. Znalazłam wtedy dla niej inne zastosowanie. Trafia jednak do bubli, bo kupując kredkę do oczu zamierzamy jej używać na górną powiekę. Do tego się nie sprawdza, więc jej bublem.

2. Wibo Illuminating podkład rozświetlający - Producent chyba pomylił rozświetlenie z tubką brokatu. Ten podkład ma tak dużo świecących drobinek w sobie, że w słońcu wyglądamy jak "zmierzchowe" wampiry. Do tego jest bardzo ciężki. Ma dobre krycie, ale zapycha i bardzo ciężko go zmyć (a brokat zostaje). Do tego najjaśniejszy kolor jest pomarańczowy.


Ostatni produkt to micel z pharmaceris.


1. Pharmaceris nawilżający płyn micelarny do skóry alergicznej - Producent niestety nie pomyślał o tym, że micel oprócz bycia delikatnym powinien również zmywać makijaż. Cena porównywalna do promocyjnej biodermy, więc to mówi samo za siebie. 

No, wyżaliłam się. Dajcie znać jakie są wasze buble wszechczasów i czego nawet nie polecacie mi dotykać na zakupach kosmetycznych. Pozdrawiam ;*



16 komentarzy:

  1. Dla mnie największym bublem i rozczarowaniem okazał się słynny Carmex :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki słynny i niby dobry a coraz więcej złego o nim słysze. :/

      Usuń
    2. też za nim nie przepadam :) Chociaż kiedyś często go używałam

      Usuń
  2. 2 produkty do włosów miałam ostatnio kupić, ale zrezygnowałam teraz widzę,że na całe szczęście:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie lubię posty tego typu :D

      Usuń
  3. Sporo Ci się tego uzbierało ;). Mam Clinique dramatically different moisturizing lotion i niestety też mam wrażenie, że robi niewiele :/ Ale dam mu jeszcze szansę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż jestem w szoku taki zachwalany produkt ... :/

      Usuń
  4. Ja tą kredkę z Wibo mam czarną i akurat ta jest ok. Z Radicala miałam szampon, to była katorga dla moich włosów :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znosze tego szamponu. Nie dość, że jest rzadki to wysusza włosy fuj :/

      Usuń
  5. Długo czaję się na clinique, teraz poważnie się zastanowię zanim wywalę kase na ten krem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo więcej kremów za podobną cenę które naprawde działają cuda. Moim zdaniem nie warto.

      Usuń
  6. Nie miałam nic z tych rzeczy :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Na szczęście żadnego z tych kosmetyków nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Poza kredką z Lovely nic z tych kosmetyków nie miałam. A kredka faktycznie średnia.

    OdpowiedzUsuń
  9. TEZ MUSZE CHYBA ZROBIC NOTKE O BUBLACH, BO MAM ICH TROSZKE :)

    OdpowiedzUsuń