Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Włosy. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 grudnia 2013

Maska do włosów Gloria, czyli tanio i dobrze.

Cześć wam :)
Ciekawa jestem czy po tym spoilerze wciąż macie ochotę przeczytać posta.
Mam nadzieję, że tak więc bez zbędnego wstępu zapraszam. :)


Maska ma teraz inny design opakowania niż na zdjęciu znajdującym się na wizaż.pl.


Nie rozumiem dlaczego producenci strzelają sobie w kolano pisząc o tak leciutkim produkcie, że ma  być maską i dać radę naprawdę zniszczonym włosom. Włosy zniszczone i farbowane potrzebują odbudowy a nie lekkiego zmiękczenia i odżywienia. Dlatego zdecydowanie odradzam ten produkt osobom dla których jest przeznaczony, głupie wiem ;)

Jest to bardzo fajny produkt dla dziewczyn kręconowłosych. 
Moje włosy kręciły się po tym produkcie jak szalone. Jest to spowodowane bardzo lekką konsystencją, która jak widać w niektórych przypadkach może być atutem. "Maska" nie jest też przeładowana różnymi składnikami odżywczymi, więc zupełnie nie przeciąża włosow. 



Producent wspomina też o zbawiennym wpływie na skórę głowy. Ja jednak nie mam takich problemów, ale też nie odważyłabym się nałożyc jej na skórę głowy ma za dużo zapachu i chemii.

Nie zgodzę się tylko z odżywieniem. Reszta opisu jest prawdziwa. Włosy wyglądają zdrowo, błyszczą sie, są mięciutkie i elastyczne.




Uwaga teraz najlepsza częśc :D Maska ta kosztuje całe ... 5 zł!
Niestety ciężko jest ją dostać, bo ja widziałam ją tylko w Auchan.
Jeżeli spotkacie się z nią kiedyś koniecznie spróbujcie, bardzo polecam!

Pozdrawiam :*

piątek, 15 listopada 2013

Green Pharmacy - Eliksir ziołowy przeciw wypadaniu włosów.

Cześć kochane :)
Większość z was pewnie będzie kręcić głową i myśleć "ehhh kolejna ofiara jesiennego wypadania włosów". A niektóre może nawet dodadzą "... tak jak ja" :D Niestety pomimo tego, że jesień to moja ulubiona pora roku jakoś nie za dobrze się podczas niej czuje zdrowotnie no i moja cera i włosy wariują.

Będąc już jakiś czas temu na zakupach postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi utrzymać jak najwięcej włosów na głowie. Miałam w planie kupić mgiełke Radical, ale wydaje mi sie, że poszła cenowo do góry. Kiedy zobaczyłam na półce coś o ponad połowę tańszego odezwał się mój wewnętrzny sknerus i postanowiłam spróbować :)

Kiedy przyszłam do domu i zobaczyłam jej oceny na wizażu to trochę się zaniepokoiłam.
Okazało się, że niepotrzebnie. Zaznaczam, że używałam jej tylko na skórę głowy aby zapobiec wypadaniu. Myślę, że stosowana na długość włosów faktycznie mogłaby przynieść marne efekty albo w ogóle ich nie przynieść.


Konsystencja

Na początku wydawało mi się, że jego dosyć lepka na pierwszy rzut oka konsystencja będzie dosyć problematyczna i nie sprawdzi się używanie go po myciu na mokre włosy. 
Okazało się jednak, że jest jak woda i kompletnie nie przeciąża skalpu.


Zapach

Zapach tej mgiełki bardzo mi pasuje. Jest taki świeży, herbaciany :)

Właściwości

Nie jestem w stanie stwierdzić czy na 100% to jest zasługa tej mgiełki, ale tak włosy mniej mi wypadają. 
Jednak okazało się, że mgiełka robi jeszcze jedną fajną rzecz, ogranicza przetłuszczanie się włosów. Nie wiem czy jest to zasługa ziół, które znajdują się w składzie i doprowadzają skórę głowy do równowagi, myślę że tak.

Opakowanie

Butelka jest wykonana ze zwykłego plastiku, który ma niewygodny kształt do trzymania w ręce, ale za to jest o tyle fajna, że jest ciemna. Dzięki temu nasza mgiełka, która jest oparta głównie na ziołach nie ucierpi :)

Wydajność

Używam go już od około 2 miesięcy wprawdzie ostatnio nieregularnie, ale uważam, że jest wydajny.

Cena

Cena jest super, bo ta mgiełka kosztuje coś ok. 6 zł.

Skład


Podsumowując, bardzo polecam wam ten eliksir jeżeli szukacie dobrej wcierki na zmniejszenie wypadania i ograniczenie przetłuszczania się włosów. Myślę, że na tą porę roku coś takiego przyda się nam kobietom w łazience :) Nie polecam jej używać na długość zwłaszcza jeżeli macie suche włosy ponieważ zioła lubią wysuszać. 

  • konsystencja 1/1 pkt                                   
  • zapach 1/1  pkt                                            
  • właściwości 2/2  pkt                                     
  • opakowanie 0,5/1  pkt                              
  • wydajność 1/1  pkt
  • cena 2/2  pkt


Pozdrawiam :*

sobota, 12 października 2013

Rosyjski balsam do włosów na kwiatowym propolisie.

Cześć wam! :D
Dzisiaj znowu będzie recenzja. Ten produkt wywołał już wśród dziewczyn niemały szum. Jedne go kochają (chociażby nasza kochana Anwen) a inne nie znoszą, bo twierdzą, że nic nie robi.
Co ciekawe wiecie, że całkiem niedawno odkryłam, że mam kręcone włosy (po 16 latach, geniusz). Jestem pewna, że gdybym dalej nosiła proste włosy to na pewno by mi się nie spodobał.

Balsam jest bardzo leciutki. Bardzo dobrze sprawdzi się u dziewczyn, które mają cienke, delikatne i zdrowe włosy. Świetnie odżywia włoski nie obciążając ich. Będzie jednak za słaby dla dziewczyn, które mają włosy rozjaśniane, prostowane, zniszczone.


Po rosyjsku nie mówie w ogóle, więc wklelajm zdjęcie nalepki na produkcie ;)


... i skład:


Skład ma piękny. Nie ma żadnych syfów, same naturalne składniki, które faktycznie mają pozytywny wpływ na włosy. Odrazu mówię, że ja do moich loków szukam teraz czegoś co odżywi mi włosy, ale nie obciąży ich co jak się okazało wiele kosmetyków robi.
Zapach ma taki dosyć neutralny, kwiatowy za którym ja nie przepadam, ale wytrzymuje, więc nie jest nachalny ;)
Jego cena jest bardzo fajna, bo ja za ogromną butlę 600 ml zapłaciłam 20 zł. Niestety ciężko jest z jego dostępnością stacjonarną(chociaż już jest coraz lepiej!) i ta cena z przesyłką jest jednak większa.
Ma leciutką taką wręcz puszystą konsystencję a podczas spłukaniwania mam wrażenie jakbym spłukiwała coś z silikonem ;) 



  • konsystencja 1 pkt                                  Opakowanie jest średnio wygodne ponieważ jest 
  • zapach 0,5  pkt                                           duże, ale ja przelałam balsam do opakowania 
  • właściwości 2  pkt                                    odkręcanego i jest ok :) Jest rzadki, więc nie 
  • opakowanie 0,5  pkt                              grzeszy wydajnością, ale nie ma tragedii. 
  • wydajność 0,5  pkt
  • cena 2  pkt

No i to by było chyba na tyle. Dla dziewczyn, które szukają codziennej pielęgnacji bez obciążenia a nie mają włosów w tragicznym stanie baaardzo polecam :)
Są jeszcze szampony z tej serii i jestem ich ciekawa, używałyście może? :)
Pozdrawiam i miłego weekendu wam życzę ;*

czwartek, 12 września 2013

Domowa, nawilżająca maseczka do włosów (bezproblemowa konsystencja).

Witam was kochane! :)
Dzisiaj zabieram was do kuchni :D Bardzo lubię nałożyć coś na moje włosy przed myciem. Z naturalnymi maseczkami eksperymentowałam już jakiś czas i w końcu udało mi się zrobić taką która w pełni mnie satysfakcjonuje :) Dla mnie największy problem to była zawsze konsystencja. Po prostu dostawałam szału jak zbyt rzadka maseczka spływała mi po karku lub brudziła ręcznik pomimo folii na głowie. Tą maseczke nakładam na włosy, związuje w koka i zajmuje się innymi rzeczami. Jest więc wygodna i daje bardzo fajne efekty, polecam spróbować :)

Potrzebujemy:


  • Dosyć gęstego miodu wówczas bardzo fajnie połączy nam się z olejkami.
  • Olej Lniany
  • Oliwa z Oliwek
  • Sok z Aloesu (zamiennie żółtko jajka)
Oczywiście olejki mogą być inne, ważne żeby byly płynne lub nawet jeżeli są stałe (np. olej kokosowy) rozpuszczone. Możecie użyć np. olejku arganowego, migdałowego, jojoba, macadamia itd.
Miód jest bardzo dobrym nawilżaczem. Pewnego dnia chcąc wypróbować olej lniany na moich włosach połączyłam go właśnie z miodem. Te dwa składniki całkowicie się scaliły, miód jakby wchłonął olejek. 

1.                                                                                                                    2.      






















3. 
                                                                                                             
                                                                                                                                                                       4.      



Jak widzicie składniki świetnie się połączyły (3) i konsystencja jest na tyle gęsta, że możemy dolać spokojnie ok. 2 łyżek soku z aloesu (4) , który również pięknie nawilża włosy. Jeżeli akurat nie posiadacie takiego soku możecie dodać jedno żółtko jajka. Konsystencja wyjdzie taka sama a żółtko to bomba witaminowa dla naszych włosów ;)

Taką mieszankę nakładam na kilka godzin przed myciem na lekko zwilżone włosy. Po myciu pięknie się błyszczą, (w moim przypadku) skręt jest lepszy ze względu na dobre nawilżenie no i są mięciutkie. 

Taka maseczka to w pewnym sensie trochę alternatywa dla olejowania jeżeli nie lubicie konsystencji samego oleju. Myślę, że zadziała też lepiej niż sam olejek, bo aloes, żółtko i miód to skarby dla naszych włosów :)

Mam nadzieję, że was zainteresowałam i będziecie eksperymentować z domowymi maseczkami :)



Ja natomiast uciekam zakuwać jednocześnie odżywiając włoski :D


Pozdrawiam was cieplutko ;*

czwartek, 1 sierpnia 2013

Jak wydobyć skręt na włosach puszących się.

Heeej! :D
Przychodzę dziś z pomocą dziewczynom, które tak jak ja przy suszeniu włosów na prosto no nijak to nie wygląda. Puszą się, wewnętrzna warstwa lekko się faluje, włosy pomimo intensywnej pielęgnacji wyglądają na zniszczone i przesuszone. Jeżeli czujecie się jakbyście właśnie czytały o sobie i wasze włosy wyglądają tak :

Przepraszam za brak makijażu i zjaraną minę ;D



















Jeżeli coś wam to przypomina to niżej pokażę wam co można z tego puchu i czegoś co nie przypomina żadnej fryzury wyczarować ;)

Ale od początku najpierw pytanie CZYM?






Włosy, które naturalnie się falują lub kręcą potrzebują duuużej dawki nawilżenia.
Dlatego właśnie próbując wydobyć skręt ze swoich włosów postawiłam na maskę silnie nawilżającą.
Przedstawiam kilka przykładowych, które u mnie akurat się sprawdzają. Wybierajcie produkty z olejkami i porządnymi nawilżaczami typu aloes, który kręcone włosy bardzo lubią. Unikajcie ziół, które potrafią nieźle przesuszyc włosy i uzyskamy efekt odwrotny do zamierzonego.


Do nawilżaczy dołączyłam też olej kokosowy, który dodatkowo nałożony przed myciem na kilka godzin pomoże naszym loczkom odżyć ;) Mój ma akurat formę płynną ze względu na wczorajsze 35 stopni. Odżywkę z garniera każda z was już zna i wiem, że wiele kręconowłosych też bardzo ją sobie chwali. No i moje dwie osobiste perełki czyli nieśmiertelny biovax do włosów ciemnych, mój pewniak ;) Do tego ostatnio w auchanie (nigdzie poza nim jej nie widziałam) dorwałam tak bardzo polecaną chociażby przez anwen Glorię. Skręt po tej masce był niesamowity. Po włosach aż było widać satysfakcję z nawilżenia :D 5 zł za takie cudo! Tak prezentuje się moja armia nawilżająca ;)

Myję standardowo babydream tutaj nic się nie zmieniło. W przypadku włosów kręconych lub falowanych polecane jest rzadsze i delikatne mycie.

Po spłukaniu maski i delikatnym odsączeniu nadmiaru wody rozczesuję włosy grzebieniem z szeroko rozstawionymi ząbkami. I ugniatam je z użyciem odżywki z joanny, która pięknie podkreśla skręt.


Jestem pewna, że schemat ugniatania włosków zna każda z was. Łapiemy w dłoń włosy od dołu i ugniatamy. Ja najpierw robię to z odżwyką a potem dodaję jakiegoś stylizatora i dalej ugniatam.


Jeżeli chcę mieć pewność, że mój skręt będzie nieskazitelny używam gotowego produktu. Jest to albo pianka z nivei lub krem do loków, który pokazywałam tu. Na co dzień używam żelu lnianego gotowanego z przepisu dwie łyżki smienia na szklankę wody. Po ugotowaniu i przesianiu trzymam go w lodówce w butelce po jantarze. Pięknie wydobywa skręt. Dodatkowo polecam wam płukankę z octu. Ja zaraz po umyciu nalewam do umywalki zimnej wody i na oko wlewam troszkę octu i moczę włosy w umywalce. Pięknie domyka łuski włosów. Nie obawiajcie się zapachu nim włosy zdążą wyschnąć już go nie będzie ;)
Włosy myję wieczorem, więc pozwalam im wyschnąć naturalnie co jakiś czas jeszcze ugniatając i to wszystko :D Jeżeli chcecie je wysuszyć suszarką polecam taką z dyfuzorem. Zintensyfikuje skręt zamiast go niszczyć co robi zwykła suszarka.

Teraz coś czego nie polecam do loczków:


Czyli "obiążacze" :P Spray solny miał być czymś co pomoże włosom się kręcić. Niestety obciąża włosy i nie robi z nimi nic. Do tego ma beznadziejny atomizer, który psika dużym strumieniem w jedno miejsce, nie polecam. Tak samo nie polecam ciężkich oblepiaczy typu jedwabie. Obciążą wam włosy, będzie im się ciężko kręcić a dodatkowo nie zmyjecie ich tak łatwo delikatnym szamponem.
Jeżeli chcecie już czymś zabezpieczyć włosy polecam coś z delikatnym silikonem, przykładowo :



A teraz rezultaty naszej ciężkiej pracy :



Wilgotne
Prawie suche
Zdjęcia są dość mocno doświetlone, ale i tak nie udało mi się ich uchwycić dobrze na zdjęciu. Może nie ma efektu wow, ale wydaje mi się, że bardziej im taka fryzura pasuje i są grzeczniejsze (mniej się puszą)  ;)
No i teraz tak się nosze :D Zobaczymy jak to będzie w roku szkolnym kiedy trzeba je będzie szybko ogarnąć po nocy. Póki co zwilżam je rano wodą i znowu ugniatam i wracają do stanu z poprzedniego dnia.
Ważne jeszcze żeby nie przegiąć ze stylizatorem, bo wtedy zrobią się smętne i nie będą chciały na drugi dzień współpracować.

Myślicie, że da się te loki/fale osiągnąć trochę grubsze? Coś co przypomina efekt grubych loków osiągniętych lokówką. Dajcie znać ;)

No to by było chyba na tyle. Jeżeli o czymś zapomniałam to śmiało piszcie, pozdrawiam ;)

piątek, 26 lipca 2013

Najlepsze drogeryjne odżywki do włosów.

Heej :D
Dziś będzie post o łatwo dostępnych i dobrych odżywkach do włosów. Myślę, że ameryki tu nie odkryję, bo te odżywki polecał już chyba kazdy. Dołączę tu jednak moją opinię, tak są świetne! :D
Wszystkie są tak samo dobre, tylko spełniają troszkę inne zadanie.
Często nie chce nam się zamawiać produktów przez internet, dodatkowo płacić za przesyłke, martwić się o uczciwość sprzedawcy czy specjalnie się trudzić żeby znaleźć dobrą odżywkę. Dziś przedstawię wam trzy produkty, które spokojnie wchodząc do zwykłej drogerii możecie wrzucić do koszyczka nie martwiąc się czy będzie to kolejny bubel zalegający w łazience. No bo kto nie lubi sobie na szybko poprawić humoru małymi zakupami np. w rossmannie :)



Zacznę od odżywek do spłukiwania.

1. Garnier Ultra Doux odżywka do włosów suchych i zniszczonych awokado i masło karite.



Odżywka jest już kultowym produktem jeżeli chodzi o tą kategorię kosmetyków ;)
Myślę, że jej sekretem jest olej palmowy w składzie, który pięknie wygładza włosy większości użytkowniczek. W sumie nie wiem co o niej napisać. Fajna codzienna odżywka o pięknym zapachu. Spełnia swoje zadanie, włosy są po niej bardzo mięciutkie i dobrze się układają, bo są dociążone. Jej cena to ok.
 8 zł. Jedynym jej minusem jest opakowanie, które ciężko otworzyć. Dodatkowo, kiedy produkt nam się kończy opakowanie zasysa się do środka i nie chce ustać na miejscu ;)

2. Nivea Long Repair Odżywka do włosów długich.



Osobiście wolę ją od odżywki garniera, ale to już kwestia gustu. Mam wrażenie, że i nawilża włosy, wygładza je i zabezpiecza dzięki zawartości silikonu. Kosztuje podobnie w granicach 8 zł. Nie polecałabym używać jednak tylko jej bo może przy dłuższym stosowaniu trochę obciążać włosy.

Pytanie do was: Z tego co widziałam wszystkie odżywki nivea mają podobne składy typu silikon, olejek, keratyna lub jakiś ekstrakt. Zastanwiam się czy wszystkie się sprawują tak samo dobrze, bo chętnie bym wypróbowała inną.

Ostatnia odżywka będzie bez spłukiwania. Mam wrażenie, że jest jak zwykła odżywka do spłukiwania tylko jest baaardzo rozwodniona dzięki czemu można ją stosować na umyte włosy bez obawy o przeciążenie.

3. Joanna Naturia Miód i Cyrtyna odżywka bez spłukiwania do włosów zniszczonych.



Długo nie wierzyłam w moc tej odżywki. Byłam pewna, że to taki kolejny produkt bez sensu, bo za dużo go obciąza, za mało nic nie daje. Jestem chora na tego typu produkty, które nic nie dają, więc staram się takie potencjalne omijać szerokim łukiem. Tą odżywke jednak zakupiła moja koleżanka Kinia i bardzo ją chwaliła, więc kiedyś będąc na zakupach w końcu przekonałam się i ją kupiłam. Czego stała się dla mnie jedną z najlepszych odżywek? Chodzi o to, że włosy się po nie fantastycznie układają. Używam jej często do gniecienia loków na pierwszy dzień na mokro i do odświeżenia na drugi dzień na sucho. W obu przypadkach sprawdza się rewelacyjnie. Nawet na włosach nieokreślonych mających swoje humory takich jak moje nada im ładnego charakteru i będziemy mogły się pokazać ludziom :D Mam wrażenie, że wpływa też dobroczynnie na włosy, więc kolejny plus. Jest do tego bardzo tania, jej cena to ok. 5 zł.
Mogą się pojawić pytania o to czy rozjaśnia włosy, bo jest z miodem i cytryną. U mnie nic takiego nie wystąpiło, Kinia też mi nic nie meldowała, więc raczej nie ma szans ;)


Teraz tylko chciałam się jeszcze z wami podzielić profesjonalizmem sklepu Minti Shop. 
Ostatnio zamawiałam tam podkład, bo wychodzi nawet z przesyłką dużo taniej niż normalnie w sklepie.
Jednak po złożeniu zamówienia okazało się, że omyłkowo zaznaczyli, że podkład jest na magazynie mimo iż go nie było, więc musiałam na niego poczekać coś ponad tydzień. Kontakt mailowy z obsługą sklepu jest super, więc spokojnie sobie czekałam. Kiedy dostałam paczkę okazało się, że są w niej dwa nadprogramowe produkty.


                      


To są naprawde pierdółki a tak cieszą :D Różu akurat nie miałam a zastanawiałam sie nad takim połyskującym żeby zastąpić rozświetlacz. Ten jest z firmy W7 i z tego co czytałam jest to oryginalna wielkość tylko bez pudełeczka i pędzelka co mi jakoś szczególnie nie przeszkadza zważając na to, że produkt na policzkach wygląda po prostu cudnie. Tak samo w przypadku błyszczyka. Chciałam go w sumie odrazu wyrzucić, bo takie miniaturki kojarzą mi się z tandetą dodawaną czasem do gazet. Jak zobaczyłam napis Sleek to się jeszcze wstrzymałam i myślę ok nałoże i zobaczymy. Ten błyszczyk jest extra. Trzyma się spokojnie ponad 2 godziny i nie klei się przy tym. Daje ładny naturalny efekt na ustach bez drobinek. Jakby występował w dużym opakowaniu chętnie bym sobie kupiła. Polecam wam sklep Minti Shop, bo naprawdę dobrze traktują swoich klientów a ja dziękuję za dodatkowe kosmetyki w moim zbiorze :D

Pozdrawiam was :)

sobota, 13 lipca 2013

Batiste wreszcie stacjonarnie w Polsce !

Witam was dziewczynki! :)
Przynoszę dziś radosną nowinę! Słynny suchy szampon batiste do tej pory dostępny tylko w drogeriach internetowych lub na allegro jest już do kupienia stacjonarnie w drogerii marionnaud :) Można tam kupić również kosmetyki firmy The Balm na które wiem, że niektóre z was polują ;) Szampony są w normalnych cenach internetowych, więc zaoszczędzamy na przesyłce. Ja swój kupiłam za 7,90 zł i ma on pojemność     50 ml.













Wzięłam na spróbowanie wersję mniejszą która była dostępna tylko o zapachu wiśni i kwiatowym. Po chwili euforii zauważyłam, że nie ma najsłynniejszego Tropical. Pani ekspedientka jednak przyznała się, że zagarnęła wszystkie dla siebie ;D W dużych pojemnościach są dostępne wszystkie wersje nawet te dla brunetek. Mój pachnie bardzo ładnie jednak jest to bardziej cukierek wiśniowy niż wiśnia zerwana prosto z drzewa ;) Przejdźmy teraz do jego działania. Od początku byłam sceptycznie nastawiona do suchych szamponów. Jeżeli chcemy odświeżyć włosy to po prostu je myjemy. Natomiast w podróży byłam przekonana, że musi to być świetna sprawa. Pomimo mojego negatywnego nastawienia do tych produktów nie mogłam wyjść bez niego ze sklepu no same rozumiecie ;D Niestety miałam rację. Produkt sam w sobie może i jest dobry, ale ja go nie potrzebuję. Myję włosy wieczorem, więc nie ma szans, że rano zaśpię. Uważam, że w mojej kosmetyczce jest to produkt zbędny, ale post miał być raczej informacyjny, bo wiem, że bardzo dużo dziewczyn nie wyobraża sobie bez niego życia. 

Teraz chciałam was jeszcze poinformować, że jeżeli już wybierzecie się do marionnaud po ten produkt na pewno zwrócicie uwagę na reszte ich asortymentu. Ostrzegam was przed ich firmowymi produktami. Zarówno ja i moja mama jesteśmy tego samego zdania, że nie są za dobre. Dla przykładu lakier do paznokci który kosztował 19 zł a dla mnie nadaje się tylko do śmieci. Nie da się nim malować a jak już się przemęczymy to na drugi dzień już pojawiają się odpryski (!) Nawet z najtańszymi lakierami nie miałam takich problemów, nie polecam!






Pozdrawiam was i mam nadzieję, że ucieszycie się z dostępności batiste w Polsce :) Opłacało się wykazać ...


                ... cierpliwością ;)

sobota, 29 czerwca 2013

Joanna - Krem podkreślający loki + mini haul

Hej :)
Ostatnio jakoś nie miałam weny do pisania ani pomysłów na posty. Dziś jednak przychodzę do was z recenzją produktu który może okazać się dla was przydatny :) Wszystkie wiemy jak ważne jest dla nas to żeby nasz makijaż czy fryzura wytrzymały tyle ile tego potrzebujemy. Sprawa dotyczy się zwłaszcza większych imprez typu wesele. Jeżeli układacie włosy w domu nawet na wyjście do szkoły czy do pracy na pewno wiecie jak ciężko jest utrwalić loki żeby trwały w niezmienionym stanie od momentu ułożenia.
Dziś pokażę wam produkt który jest naprawdę godny uwagi w tej kwestii.


Joanna ma według mnie (i nie tylko) najlepsze produkty do stylizacji włosów. Ten krem jest dla mnie idealny, postaram się wymienić jego zalety w jakiś w miarę przejrzysty sposób ;)

1. Zacznę może od tego, że pięknie podkreśla nasze loczki. Wyglądają w dokładnie taki sam sposób jak te na obrazku. Pięknie błyszczą i kształt jest uwydatniony.

2. NIC nie jest w stanie tak utrwalić u mnie loków. Moje włosy są bardziej w stronę prostych i kompletnie się nie trzymają pokręcone, zwłaszcza jeżeli użyje prostownicy do ich ułożenia. Żaden lakier, żaden żel nic tylko to. 

3. Jak widzicie jego moc to 3 na 5 i jest idealna. Krem ma świetną konsystencję, bo z pozoru jest gęsty i ciężki, ale gdy rozetrzemy go w dłoniach robi się bardziej wodnisty. Ciężko jest z nim przesadzić i nie skleja włosów. Chyba, że nałożymy go prosto z tubki nie rozcierając w dłoniach.


4. Ma przyjemny zapach. Nie jest to nic konkretnego, ale mi odpowiada.

5. No i oczywiście cena. Zależy gdzie go kupujecie, ale jest poniżej 10 zł.

No i jeszcze obietnice producenta:


... i skład: 


Reasumując, BARDZO polecam ten produkt. Dla mnie nie ma nic lepszego jeżeli chodzi o loczki :)

No i jeszcze pochwalę się mini zakupami. Wreszcie złożyłam zamówienie w Minti Shopie do którego zbierałam się już długo. Zamówiłam olej kokosowy rafinowany i paletkę sleeka. Au naturel powinnam już teoretycznie mieć u siebie w zbiorach. Zamówiłam ją już kiedyś jednak dostałam omyłkowo paletke oh so special, która nie do końca mi się podoba. Nie odsyłałam jej już jednak. Teraz mam po prostu dwie :) No i jeszcze nowość biovaxu, którą baaardzo chciałam wypróbować. Wczoraj byłam przed koncertem 
w Super-Pharm i skusiłyśmy się z Kinią na promocję tych masek. Ona wzięła keratyna+jedwab, a ja nową wersję z trzema olejkami, ponieważ jestem zachwyona po pierwszej aplikacji 
oleju kokosowego :D 




Czyż nie jest piękna?


No i jeszcze coś z cyklu "ciężkie życie żółwia":

"Przeszkadzasz tej lampie mnie grzać, odejdź"

Na koniec oczywiście Guano Apes, cudowni na żywo :D


Pozdrawiam was kochane ;*

środa, 5 czerwca 2013

Wietrzę Podstęp - Biovax wzmacniające serum A+E

Witam was kochane :)
Będę się dziś bawić w Sherlocka Holmesa :D Odrazu zaznaczam, że zauważyłam tutaj coś nieciekawego zwykłym okiem śmiertelnika, więc MOGĘ SIĘ MYLIĆ. Mam jednak dowody które ciężko jest podważyć.
Stawiam więc tezę, czy biovax robi sobie z nas żarty?



Zacznę może od tego, że uwielbiam maseczkę do włosów ciemnych z biovaxu. Jeżeli kupowałyście kiedyś ich maseczki to zapewne wiecie, że zawsze jest dołączony do nich foliowy czepek i właśnie próbka serum A+E. Oryginalne opakowanie ma 15 ml i kosztuje niewiele ponad 10 zł (zależy gdzie kupujecie). My dostajemy w saszetce 1,5 ml, czyli spokojnie możemy przetestować. Po nałożeniu tego "saszetkowego" serum byłam zachwycona. Przede wszystkim jest ono bardzo leciutkie, więc momentalnie wchłania się we włosy. Drugą sprawą był piękny zapach. Włosy były pięknie wygładzone (taki trochę efekt photoshopa ;) ).
Postanowiłam, że zainwestuję i pokazywałam wam, że do mnie przyszło w tym poście. Kiedy je otworzyłam nie poczułam tego zapachu który mnie tak urzekł w próbce. Serum oryginalne nie pachnie dla mnie w ogóle. Wtedy jednak używałam go spokojnie i myślałam, że to niemożliwe żeby to serum było jakieś inne. Ostatnio jednak po stwierdzeniu, że nie daje za bardzo nic odstawiłam je. Ostatnio znowu kupiłam maseczkę i stwierdziłam, że muszę zobaczyć czy mam jakieś urojenia czy te produkty faktycznie są inne. 

od lewej: serum z saszetki i serum oryginalne 

Jak widzicie próbka ma bardzo delikatną i leciutką konsystencję. Oryginalne serum jest ciężkie i bardzo oleiste (bardziej przypomina jedwab). Dla mnie oryginalne serum NIE ROBI NIC. Zostaje jakby na powierzchni włosa i ani nie poprawia jego wyglądu ani się nie wchłania. Z resztą same zobaczcie :




Kiedy dziś nałożyłam na dwie strony włosów dwa te jak się okazuje różne produkty różnica była diametralna. No ale dalej nie byłam przekonana czy jest sens opisywania tego na blogu, bo pewnie skład mają identyczny i jeżeli w ogóle się różnią to tylko zawartością procentową składników. Wyobraźcie sobie jakie było moje zdziwienie, gdy porównałam składy.



Jeżeli powinnam nosić okulary to napiszcie, ale ja tu widzę dwa różne składy!

Naprawdę dalej nie mogę uwierzyć, że polityka próbkowa jednak działa i że firmy tak chętnie z niej korzystają. Nie będę robić żadnej afery typu wysyłanie do nich maili itd. Tym bardziej, że dalej nie jestem pewna czy aby dobrze to zinterpretowałam, ale dowody mówią same za siebie. 
Dlatego uważajcie dziewczyny jeżeli spodobało wam sie to serum z próbki to jedyne co możecie zrobić to kupować maseczki z tymi próbkami, bo tylko tak możecie ten produkt dostać. Ten który ma tylko jego etykietkę to jakiś kiepskiej jakości jedwab do włosów którego nie polecam.
Co wy o tym myślicie? Również miałyście takie podejrzenia czy tylko ja mam jakies urojenia? 


Jeszcze tylko takie pytanko z serii "kobieta niezdecydowana" :D


Maluję dziś paznokcie, którym? :D