Odkąd odkryłam Was czyli blogerki kosmetyczne, które udzielają się zarówno na blogach w piśmie jak i na youtubie moje zakupy wyglądają trochę inaczej niż kiedyś :)
Od dawna nie kupiłam kosmetyku przed przeczytaniem jego recenzji lub jeżeli ktoś mi go nie polecił.
Dlatego praktycznie z każdej rzeczy jaką teraz kupie jestem niezmiernie zadowolona, bo wszystkie są sprawdzone :)
Zacznę może od włosów. Raz na jakiś czas czuję potrzebę wydania na moje włosy jakiejś większej kwoty. Te produkty są mało znane i dostać je można tylko online. Mówię tu o produktach marki Tigi z serii Bed Head. Szukałam jakiejś fajnej odżywki stricte do włosów kręconych. Chciałam sprawdzić czy rzeczywiście po takich produktach włosy układają się lepiej czy jest to tylko pic na wodę ;) Alinka polecała ostatnio szampon z serii Hi-Def Curls, więc znalazłam taki zestaw na allegro szampon (31 zł) 250 ml + odżywka (34 zł) 200 ml. Wyglądają one tak:
Na pewno dam wam znać jak się sprawdzają, bo sama jestem bardzo ciekawa.
Poczyniłam również zakupy w Inglocie. Pisałam już, źe uwielbiam cienie z Inglota, więc w moje ręce wpadła kolejna trójeczka. Do tego postanowiłam sprawdzić czy takie urządzenie jak zalotka jest warte zachodu ;)
Kupiłam również moją ukochaną piankę do mycia twarzy z Douglasa. Jest świetna i bardzo wydajna :)
Odkąd zaczęłam dbać trochę bardziej o moje pzaurki im też coś się dostało :)
Pilniczek szklany miałam już kiedyś, ale gdzieś go podziałam a był świetny, więc kupiłam znowu. Ten jest z ellite z Rossmanna. Bardzo polecam wam szklane pilniczki. W ogóle nie niszczą paznokci a szybko można się uporać z manicurem :) Kolejną rzeczą jest lakier z Rimmela w kolorze New Romantic. Jestem zachwycona tymi lakierami jednak mam wrażenie, że ten czerwony jest lepszej jakości. New Romantic jest bardziej rzadki i ciężej się rozprowadza. Aby uzyskać duże krycie potrzeba 3 warstwy co często kończy się odgnieceniami, ale ten kolooor <3
Teraz jeżeli kogoś denerwuje, że ludzie potrafią wydać kwotę powyżej 10 zł na świeczkę to dla oszczędzenia sobie nerwów radzę wyłączyć posta ;)
Zrobiłam sobie prezent urodzinowy w postaci świeczek i wosków :)
Miałam szczęście, bo w sierpniu mój ulubiony zapach Pink Sands był zapachem miesiąca i kupiłam go 25 % taniej :) Jest to średni słój za który normalnie płacimy 73 zł a ja dałam za niego 54 zł. Drugą świeczkę kupiłam z myślą o jesiennych wieczorach przy ulubionym serialu. Nazwa, zapach, kolor wszystko mi się w niej podoba oprócz ceny - 40 zł. Niestety małe słoiki opłacają się najmniej. Kupiłam również jeden wosk który tak jak November Rain wchodzi w skład jesiennej kolekcji która swoją drogą jest genialna. Zachód słońca nad jeziorem, tak jak wszystkie zapachy jesienne ciężki do jednoznacznego określenia. Pikantna wanilia? Jak na mój nos :) Pink Dragon Fruit dostałam. Jest to owocowy zapach, bardzo ładny.
Jak widzicie o świeczkach mogę pisać i pisać, więc myślę , że pewnie jeszcze kiedyś zrobię o nich całą notkę bo wpadłam po uszy ;)
Kupiłam sobie również olej lniany z przeznaczeniem na włosy. Używałam go wczoraj, więc po jednym razie za dużo nie powiem, ale zapowiada się fajnie. Na pewno jest to ciężki olej, podobno stworzony z myślą o włosach wysokoprowatych ;)
| Uśmiech! |
Może trochę tego jest, ale wiecie "to wszystko potrzebne przecież"! :D
Koniecznie napiszcie jeżeli miałyście coś z tych rzeczy i ...
Do widzenia! :D


