czwartek, 12 września 2013

Domowa, nawilżająca maseczka do włosów (bezproblemowa konsystencja).

Witam was kochane! :)
Dzisiaj zabieram was do kuchni :D Bardzo lubię nałożyć coś na moje włosy przed myciem. Z naturalnymi maseczkami eksperymentowałam już jakiś czas i w końcu udało mi się zrobić taką która w pełni mnie satysfakcjonuje :) Dla mnie największy problem to była zawsze konsystencja. Po prostu dostawałam szału jak zbyt rzadka maseczka spływała mi po karku lub brudziła ręcznik pomimo folii na głowie. Tą maseczke nakładam na włosy, związuje w koka i zajmuje się innymi rzeczami. Jest więc wygodna i daje bardzo fajne efekty, polecam spróbować :)

Potrzebujemy:


  • Dosyć gęstego miodu wówczas bardzo fajnie połączy nam się z olejkami.
  • Olej Lniany
  • Oliwa z Oliwek
  • Sok z Aloesu (zamiennie żółtko jajka)
Oczywiście olejki mogą być inne, ważne żeby byly płynne lub nawet jeżeli są stałe (np. olej kokosowy) rozpuszczone. Możecie użyć np. olejku arganowego, migdałowego, jojoba, macadamia itd.
Miód jest bardzo dobrym nawilżaczem. Pewnego dnia chcąc wypróbować olej lniany na moich włosach połączyłam go właśnie z miodem. Te dwa składniki całkowicie się scaliły, miód jakby wchłonął olejek. 

1.                                                                                                                    2.      






















3. 
                                                                                                             
                                                                                                                                                                       4.      



Jak widzicie składniki świetnie się połączyły (3) i konsystencja jest na tyle gęsta, że możemy dolać spokojnie ok. 2 łyżek soku z aloesu (4) , który również pięknie nawilża włosy. Jeżeli akurat nie posiadacie takiego soku możecie dodać jedno żółtko jajka. Konsystencja wyjdzie taka sama a żółtko to bomba witaminowa dla naszych włosów ;)

Taką mieszankę nakładam na kilka godzin przed myciem na lekko zwilżone włosy. Po myciu pięknie się błyszczą, (w moim przypadku) skręt jest lepszy ze względu na dobre nawilżenie no i są mięciutkie. 

Taka maseczka to w pewnym sensie trochę alternatywa dla olejowania jeżeli nie lubicie konsystencji samego oleju. Myślę, że zadziała też lepiej niż sam olejek, bo aloes, żółtko i miód to skarby dla naszych włosów :)

Mam nadzieję, że was zainteresowałam i będziecie eksperymentować z domowymi maseczkami :)



Ja natomiast uciekam zakuwać jednocześnie odżywiając włoski :D


Pozdrawiam was cieplutko ;*

5 komentarzy:

  1. Takie zakuwanie przy świecach to nawet przyjemne się wydaje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Muszę ją przetestować, ale z lekką modyfikacją. Zamiast aloesu żółtko, a olej lniany zastąpię olejem ze słodkich migdałów :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajny pomysł, dziwię się, że sama na to nie wpadłam, kombinując z domowymi maseczkami :D

    OdpowiedzUsuń