poniedziałek, 25 listopada 2013

23.11 - moje pierwsze spotkanie bloggerek, relacja.

Cześć :)
Może widziałyście już świetną relację jednej z oraganizatorek, Natalki . Skoro już o niej wspomniałam to pochwale odrazu organizację właśnie. Razem z Sylwią odwaliły naprawdę kawał dobrej roboty. Spotkanie dopięte na ostatni guzik, po prostu pełna profeska :D
Zdjęcia po części pożyczone od Izki obok której miałam przyjemność zająć miejsce :D

Organizatorki
od lewej Sylwia i Natalka

Atmosfera była bardzo przyjemna. Było slychać swobodne, głośne rozowy na przeróżne tematy pomimo tego, że nie znałyśmy się najlepiej. Po jedzonku i plotkach oddałyśmy głos pani Uli, która była przedstawicielką firmy Glazel Visage.
Stanowisko Pani Uli
                                                  

Przy pomocy kosmetyków i kredek mialyśmy wykonać makijaż na tej modelce :D


Na początku dziewczyny śmiały się i żartowały, ale potem jednak każda wczuła się w rolę makijażystki i było widać pełne skupienie na waszych twarzach (:D) zwłaszcza, że nagrodą za najładniejszy makijaż była paletka cieni marki Glazel.

Takie piękne prace wyszły spod naszych rąk:


Pani Ula była zaskoczona, że wszystkie tak się postarałyśmy i długo zastanawiała się którą pracę wybrać.


Ostatecznie zdecydowała, że pozostawi sprawę losowi :D


Hmm ... znacie to powiedzenie, że głupi ma zawsze szczęście? :D


Będąc w ciężkim szoku przy pomocy dziewczyn wybrałam jedną z 6 pięknych paletek.


Powiedzmy, że jestem bardzo zachęcona na kolejne spotkania :D
Dziękuję wam za wspaniale spędzony wieczór :*

Teraz pochwalę się jeszcze "drobnymi upominkami" od firm:



















 A teraz mam dla was niespodziankę :)
Original Source ufundowało dla was jeden zestaw w skład którego wchodzą :

- Żel pod prysznic Lemon&Tea Tree - 250ml
- Płyn do kąpieli Orange Oil&Ginger - 500ml
- Scrub do ciała Mint & Walnut niedostępny na polskim rynku - 250ml.



Jedyne co musicie zrobić aby otrzymać taki zestaw to:
- Być obserwatorem mojego bloga (podaj nick w komentarzu)
- Napisz jaki jest Twój ulubiony zapach żelu pod prysznic

Macie tydzień na odpowiedzi, w poniedziałek (02.12.2013) wylosuje wśród komentarzy jedną osobę i wyślę jej zestaw :)
Powodzenia!

Dziękuję wam jeszcze raz za świetnie spędzony czas, mam nadzieję, że takich spotkań będzie więcej i w takim razie do zobaczenia :*

środa, 20 listopada 2013

Ponowny zakup najlepszą rekomendacją, czyli moje ulubione produkty do których wracam.

Cześć kochane :)
Dziś poopowiadam wam o produktach, które już znają moją łazienkę bardzo dobrze ;)
Bez niektórych już śmiało mogę powiedzieć, że byłoby mi delikatnie mówiąc ciężko żyć.


                                                                         Zapraszam :)


Tak jak wspomniałam w tytule każdy z tych produktów gości w mojej łazience drugi lub "enty" raz.

Zacznę może od tego czego jest najwięcej,czyli oczywiście produkty do pielęgnacji włosów.


Od lewej:

1. Odżywka z Johna Friedy to moja ulubiona silikonowa odżywka. Bardzo ładnie podkreśla kolor włosów brązowych myślę, że przez to że po prostu ładnie nabłyszcza. Wygładza, nie obciąża, pięknie orzechowo pachnie. Jej jedyną wadą jest cena 35 zł to jak dla mnie za dużo na nią. Kupuję ją zawsze na promocji kiedy kosztuje w rossmannie 25 zł. 

2. Maski z Biovaxu to moje ulubione produkty do włosów. Keratynowa i ta do włosów brązowych robią cuda z włosami. Zawsze staram sie mieć jedno opakowanie w szafce. Po prostu pewniaki ;)

3. Mój ukochany delikatny szampon. U mnie sprawdza się bardzo dobrze, dobrze myje, moja skóra głowy nie jest podrażniona, włosy nie są obciążone. Wszystko czego oczekuje od szamponu jest spełnione i to za jedyne 4 zł czy 5 zł

4. Zakup litrowej odżywki po raz 3 naprawde musi oznaczać, ze mi pasuje :D Zmiękcza i nawilża włosy, pieknie pachną po niej. Po prostu bardzo dobra tania odżywka do codziennej pielęgnacji.

Pielęgnacja ciała


Moja skóra jest dosyć wymagająca, bo jest sucha i alergiczna. Do mycia uwielbiam żele pod prysznic z nivei. Na prawdę wam je polecam dla mnie to sukces, że wychodząc z pod prysznica skóra nie jest zaczerwieniona i nie piecze. Zmieniam tylko wersję zapachowe :D Masełko z Alterry to chyba jedyny produkt z tej firmy, który mi się naprawdę sprawdził. Dobrze nawilża, ładnie (chociaż trochę śmiesznie :D) pachnie, nie podrażnia, więc moje wymagania są spełnione :)

Pielęgnacja dłoni


Niezastąpiony Isanowski duet :D Zmywacz jest świetny zmywa bardzo szybko, skutecznie i nie robi krzywdy paznokciom. Mój ulubiony jak do tej pory krem do rąk, bo nie zostawia tłustej warstwy i przy tym dobrze nawilża i daje przyjemne uczucie nawilżonych dłoni na długi czas.

Kolorówka


Taak z kolorówki też coś się znalazło :) Jak widać rzeczy, które stanowią minimum kobiecej kosmetyczki, czyli tusz do rzęs i puder. Sypki z essence uwielbiam jest bardzo leciutki, świetnie matowi, absolutnie nie wysusza skóry no i kosztuje ok. 15 zł. Tusz z rossmanna z lovely też chyba jest już na tyle rozsławiony, że każda z was słyszała o nim a większość potwierdzi moją opinię. Pięknie rozczesuje i gwarantuje idealny dzienny wygląd rzęs. No i również jego koszt to kwestia ok. 10 zł ;)

To już wszyscy stali bywalcy mojej łazienki :)

Napiszcie bez jakiego jednego produktu nie wyobrażacie sobie makijażu i pielęgnacji.
Jestem bardzo ciekawa jakie są wasze typy :)

Pozdrawiam i trzymajcie się, połowa tygodnia za nami! :*


  Moniaaa zaglądasz tu jeszcze ? :>

sobota, 16 listopada 2013

Mój codzienny makijaż - Kocie oko dla "trudnej" powieki.

Cześć wam :)
Nadrabiam zaległości i dziś będzie o makijażu, który wykonuje praktycznie codziennie, bo uważam, że fajnie koryguje mi budowę oka. Niestety kreska z wyciągniętą tzw. "jaskółką"  nie pasuje do mojego oka i wygląda niekorzystnie. Dlatego radzę sobie inaczej ;)

Ostrzegam i bardzo przepraszam za to, że zdjęcia są sztucznie doświetlone, ale po prostu światło jest tragiczne ze względu na pogodę :/




Mam nadzieję, że się nie przestraszyłyście i będziecie czytać dalej, bo teraz będzie już tylko lepiej :D

"gołe oko"

Jak widać mam opadniętą powiekę i moje oko ogólnie ma dosyć "smutną" budowę.







Na całą powiekę nakładam bazę pod cienie i jasny beżowy cień z paletki Au Naturel.





Ciemnym brązem z tej samej paletki zaznaczam załamanie i wyjeżdżam ostrymi krawędziami właśnie w kształt kociego oka. 





Rozcieram granice za pomocą pośredniego cienia z Inglota.





Rysuję kreske eyelinerem na linii rzęs, maluję rzęsy i zaznaczam dolną powiekę tym samym brązowym cieniem, którego używałam do załamania.






Wewnętrzny kącik rozświetlam perłowym, jasnym cieniem z paletki Au Naturel i ...

GOTOWE! :)




Na twarz użyłam:

  • Podkład Revlon Colorstay do skóry suchej 150 buff
  • Puder sypki All about Matt z Essence
  • Paletka do brwi essence (ciemniejszy kolor)
  • Róż Candy Floss W7
  • Błyszczyk Misslyn Angel Kiss


Mam nadzieję, że wam się podoba a jeszcze większą, że się przyda i go odtworzycie :)



Pozdrawiam :*

piątek, 15 listopada 2013

Green Pharmacy - Eliksir ziołowy przeciw wypadaniu włosów.

Cześć kochane :)
Większość z was pewnie będzie kręcić głową i myśleć "ehhh kolejna ofiara jesiennego wypadania włosów". A niektóre może nawet dodadzą "... tak jak ja" :D Niestety pomimo tego, że jesień to moja ulubiona pora roku jakoś nie za dobrze się podczas niej czuje zdrowotnie no i moja cera i włosy wariują.

Będąc już jakiś czas temu na zakupach postanowiłam poszukać czegoś co pomoże mi utrzymać jak najwięcej włosów na głowie. Miałam w planie kupić mgiełke Radical, ale wydaje mi sie, że poszła cenowo do góry. Kiedy zobaczyłam na półce coś o ponad połowę tańszego odezwał się mój wewnętrzny sknerus i postanowiłam spróbować :)

Kiedy przyszłam do domu i zobaczyłam jej oceny na wizażu to trochę się zaniepokoiłam.
Okazało się, że niepotrzebnie. Zaznaczam, że używałam jej tylko na skórę głowy aby zapobiec wypadaniu. Myślę, że stosowana na długość włosów faktycznie mogłaby przynieść marne efekty albo w ogóle ich nie przynieść.


Konsystencja

Na początku wydawało mi się, że jego dosyć lepka na pierwszy rzut oka konsystencja będzie dosyć problematyczna i nie sprawdzi się używanie go po myciu na mokre włosy. 
Okazało się jednak, że jest jak woda i kompletnie nie przeciąża skalpu.


Zapach

Zapach tej mgiełki bardzo mi pasuje. Jest taki świeży, herbaciany :)

Właściwości

Nie jestem w stanie stwierdzić czy na 100% to jest zasługa tej mgiełki, ale tak włosy mniej mi wypadają. 
Jednak okazało się, że mgiełka robi jeszcze jedną fajną rzecz, ogranicza przetłuszczanie się włosów. Nie wiem czy jest to zasługa ziół, które znajdują się w składzie i doprowadzają skórę głowy do równowagi, myślę że tak.

Opakowanie

Butelka jest wykonana ze zwykłego plastiku, który ma niewygodny kształt do trzymania w ręce, ale za to jest o tyle fajna, że jest ciemna. Dzięki temu nasza mgiełka, która jest oparta głównie na ziołach nie ucierpi :)

Wydajność

Używam go już od około 2 miesięcy wprawdzie ostatnio nieregularnie, ale uważam, że jest wydajny.

Cena

Cena jest super, bo ta mgiełka kosztuje coś ok. 6 zł.

Skład


Podsumowując, bardzo polecam wam ten eliksir jeżeli szukacie dobrej wcierki na zmniejszenie wypadania i ograniczenie przetłuszczania się włosów. Myślę, że na tą porę roku coś takiego przyda się nam kobietom w łazience :) Nie polecam jej używać na długość zwłaszcza jeżeli macie suche włosy ponieważ zioła lubią wysuszać. 

  • konsystencja 1/1 pkt                                   
  • zapach 1/1  pkt                                            
  • właściwości 2/2  pkt                                     
  • opakowanie 0,5/1  pkt                              
  • wydajność 1/1  pkt
  • cena 2/2  pkt


Pozdrawiam :*

sobota, 26 października 2013

Straszę czyli propozycja makijażu na halloween.


Siemanko  :3
Tak wiem, że w Polsce nie obchodzimy halloween, ale nawet ja nie mogłam się powstrzymać żeby się troszkę pobawić ;) Na pewno zauważyłyście wiele pięknych tutoriali pojawiających się co roku w okresie halloween. Mój makijaż nie będzie jednak jednym z tych "pięknych", ale pierwsze koty za płoty, co myślicie bardzo tragicznie? ;)






Powiem wam tylko, że wszystkie ciemne elementy wykonałam czarnym color tatto i powiedzcie mi czego on jest nie do zdarcia na każdej części ciała tylko nie na powiekach -,-  Ja wiem, że moje powieki są ekstremalne, ale zaskoczyło mnie to. 

Co myślicie? Nie bądzcie zbyt krytyczne, to mój pierwszy raz może następne będą już lepsze ;)
Pozdrawiam ;*

Nivea Lip Butter Macadamia i Wanilia

Cześć :)
Chyba powinnam jakoś zmienić nazwę bloga na coś typu "tylko recenzje". Od jakiegoś czasu to właśnie taka forma postów króluje u mnie. Nie wiem jakoś tak recenzje wydają mi się najbardziej pomocne i pożyteczne. Chyba jednak muszę popracować nad różnorodnością, bo co za dużo to nie zdrowo :D
Dziś przychodzę do was z postem o produkcie na który szał już chyba minął co nie zmienia faktu, że stał się ulubieńcem wielu z was. Ja niestety dosyć późno po niego sięgnęłam z prostej przyczyny. Po prostu produkty nivea, które lubię mogę policzyć na palcach jedej ręki. Dodatkowo z produktami do ust mam taką relację, że kupię poużywam stwierdzę, że nic nie daje i rzucam na dno szafki. Dlatego widziałam w tym masełku jedynie stratę kasy. No ale skusiłam się i byłam bardzo zła na siebie. Okazało się, że jednak niepotrzebnie :)


Balsam przychodzi do nas w bardzo fajnym kartonowym pudełeczku a sam umiesczony jest w metalowej puszeczce. Na kartoniku mamy skład i opis produktu. 


Niestety jest to trochę śmieszne ze strony nivea, że reklamują balsam jako coś co zawiera olejek z orzechów macadamia a w składzie nie ma go nawet w ilości śladowej, nieładnie :/


Opakowanie:

Muszę przyznać, że ogólny wygląd puszeczki baardzo mi się podoba. Chociaż jak zapewne się domyślacie napiszę teraz, że opakowanie nie jest zbyt higieniczne, bo musimy tam pchać paluchy a wraz z nimi zarazki. Nie jestem pierwszą osobą która na to psioczy ;)


Wydajność:

Jeżeli chodzi o jego wydajność to dzięki niemu odkryłam, że istenieje dla kosmetyków wydajnośc idealna :) Nie lubimy gdy kosmetyk jest niewydajny no bo wiadomo, szybko sie kończy. Więc czy duża wydajność kosmetyku może być wadą? Według mnie tak. Nie wiem jak wy, ale ja lubię zużywać kosmetyki do końca,  wtedy mam czyste sumienie i mogę sobie kupic nowy. Wiem, że wiele z was frustruje, że macie ochotę na jakąś nowość typu właśnie balsam do ust a w domu leży ich 10. Dlatego właśnie uważam, że wydajność idealna istnieje wtedy gdy produkt wystarcza na bardzo długo, ale właśnie wtedy gdy nam sie nudzi, kończy sie i możemy go zamienić na np. inną wersję zapachową co ja pewnie zrobie ;) 


Zapach:

Skoro już wspomniałam o zapachu to ta wersja baardzo mi się podoba, jest bardzo delikatny. Jeżeli nie lubicie wanili nie bójcie się bo praktycznie jej tutaj nie czuć. Mi osobiście kojarzy się z jakąś delikatną wonią maślanych ciasteczek :) Moja koleżanka miała wersję malinową po którą sięgnę jak ta się skończy, bo na pewno kupię następne opakowanie.

No i teraz najważniejsze. 

Działanie:
Wydaje mi się, że jest to najlepszy produkt nawilżający/ochornny do ust jaki kiedykolwiek miałam.
Nałożony na noc potrafi zregenerować usta np. po noszeniu w dzień wysuszającej pomadki. Używany regularnie całkowicie eliminuje problem z ustami typu suche skórki, uczucie ściągnięcia itd. 
Bardzo ładnie też wygląda na ustach. Czasem używam go zamiast błyszczyka, bo równocześnie pielęgnuje usta, ładnie je nabłyszcza i delikatnie rozjaśnia, lubię ten efekt :)
Ja kupiłam swój balsam za mniej niż 10 zł ale ceny są naprawde przeróżne. Najwięcej chyba kosztuje w Super-Pharm, w Rossmannie chyba 9.99 zł, ale szukajcie bo spokojnie dostaniecie go za 7-8 zł. 

  • konsystencja 1/1 pkt                                   
  • zapach 1/1  pkt                                            
  • właściwości 2/2  pkt                                     
  • opakowanie 0,5/1  pkt                              
  • wydajność 1+/1  pkt
  • cena 2/2  pkt

Świetny produkt, polecam zwłaszcza teraz gdy nasze usta są narażone na skoki temperatur, wiatr itd. 
Dajcie znać jakie macie doświadczenia z tym produktem ;)
Pozdrawiam ;*